czwartek, 24 września 2009
Warunki turystyczne w Beskidach są bardzo dobre
Meteorolodzy informują jednak, że w sobotę i niedzielę pogoda nieco się pogorszy. Według synoptyków z Zakładu Prognoz Meteorologicznych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Krakowie, nad Beskidami przejdzie front. W sobotnie przedpołudnie może popadać, a nawet zagrzmieć. Po południu nastąpi poprawa. Niedziela ma być pogodna. Temperatura nieznacznie przekroczy 20 stopni C.
W Beskidach funkcjonują wszystkie koleje linowe.
W weekend warto odwiedzić Leśny Park Niespodzianek w Ustroniu. Turyści mają tam rzadką okazję obserwować dzikie zwierzęta. Szczególną atrakcją są pokazy ptaków drapieżnych. Wśród nich swoje łowieckie umiejętności prezentuje m.in. ogromny bielik amerykański.
Źródło: http://wakacje.wp.pl/kat,1342,title,Warunki-turystyczne-w-Beskidach-sa-bardzo-dobre,wid,11413454,wiadomosc.html
środa, 23 września 2009
Ukończenie gimnazjum nie wpływa na wymiar urlopu
Pracodawcy, którzy zatrudniają młodych podwładnych, coraz częściej mają problemy z ustaleniem, od kiedy muszą udzielać im 26 dni urlopu wypoczynkowego. Do stażu pracy, od którego zależy wymiar urlopu, wlicza się bowiem okresy nauki. Problem w tym, że przepisy kodeksu pracy nie uwzględniają zmian w systemie oświaty i szkolnictwa wyższego.
W rezultacie ukończenie gimnazjum nie wpływa w ogóle na wymiar urlopu, a absolwenci studiów licencjackich otrzymają w tym samym czasie prawo do 26 dni wolnego, co magistrowie (jeśli podejmą pracę w tym samym czasie). Zwróciła na to uwagę Państwowa Inspekcja Pracy. Zdaniem PIP na nowo trzeba ustalić zasady wliczania nauki do stażu pracy, od którego zależy wymiar urlopu.
Obecnie 26 dni urlopu wypoczynkowego przysługuje pracownikom zatrudnionym co najmniej 10 lat. Zgodnie z art. 155 kodeksu pracy do okresu tego wlicza się jednak czas nauki (np. cztery lata za ukończenie średniej szkoły ogólnokształcącej).
- Kodeks mówi jednak o ukończeniu szkół średnich, a po reformie oświaty w Polsce funkcjonują szkoły ponadgimnazjalne, a nie średnie - mówi Małgorzata Ferenc z firmy Ferenc - Doradztwo Personalne i Kadrowe.
Podkreśla, że niedostosowana terminologia wywołuje problemy z ustaleniem, jaki okres nauki należy wliczać do stażu pracy, uprawniającego do dłuższego urlopu. Dodatkowo okresy kształcenia, jakie zgodnie z kodeksem pracy należy wliczać do stażu pracy, różnią się obecnie od faktycznego czasu nauki. Dla przykładu: jeśli podwładny ukończył liceum, do jego stażu pracy trzeba będzie wliczyć cztery lata, choć nauka w takiej szkole trwa obecnie trzy lata.
Przepisy kodeksu pracy nie uwzględniają też faktu, że po reformie oświaty powstały nowe typy szkół, np. gimnazja.
- Na podstawie obecnie obowiązujących przepisów ukończenie gimnazjum nie wpłynie na wymiar urlopu wypoczynkowego dla pracownika - mówi Katarzyna Grzybowska-Dworzecka, prawnik z Kancelarii Michałowski, Stefański Adwokaci.
PIP zwróciła też uwagę, że kodeks pracy nie jest dostosowany do zmian w szkolnictwie wyższym. Zgodnie z art. 155 k.p. z tytułu ukończenia uczelni wyższej do 10-letniego stażu pracy, od którego zależy wymiar urlopu, wlicza się osiem lat. Przepisy te nie rozróżniają studiów licencjackich i magisterskich. Dlatego do stażu pracy absolwentów obu typów studiów wliczać należy osiem lat z tytułu ukończenia szkoły wyższej, choć magistrowie musieli studiować co najmniej dwa lata dłużej od absolwentów studiów licencjackich.
DO STAŻU PRACY, UPRAWNIAJĄCEGO DO URLOPU, WLICZA SIĘ
- 3 lata - za ukończenie zasadniczej szkoły zawodowej (maksymalnie)
- 4 lata - z tytułu ukończenia średniej szkoły ogólnokształcącej
- 5 lat - za ukończenie średniej szkoły zawodowej (maksymalnie)
- 6 lat - z tytułu ukończenia szkoły policealnej
- 8 lat - za ukończenie szkoły wyższej
Łukasz Guza
Źródło: http://fakty.interia.pl/wiadomosci/prasa/news/ukonczenie-gimnazjum-nie-wplywa-na-wymiar-urlopu,1357473
wtorek, 22 września 2009
Pies: Na spacery i do szkolenia
Wybierając obrożę lub smycz, należy się kierować solidnością wykonania i wygodą, a nie wyglądem. Na spacery przyda się smycz automatyczna. Do szkolenia jednak się ona nie nadaje. Do tego celu potrzebna jest krótsza, taka, która przy pociągnięciu nie przecina skóry rąk (uwaga na niektóre smycze nylonowe) i która ma solidny, łatwo otwierający się karabińczyk. Na początek można wybrać tańszą, parcianą i zamienić ją na skórzaną, gdy pies się już nauczy, że smycz nie służy do podgryzania jej podczas spaceru.
Jeśli chodzi o obrożę, to do szkolenia najlepsza jest zwykła szeroka (oczywiście proporcjonalnie do wielkości psiaka) skórzana lub parciana. Musi być zapięta tak, żeby można było wsunąć pod nią bez problemu trzy palce. Aby oszczędzić sierść, warto kupić skórzaną obrożę okrągłą (nie pasek, lecz rulonik).
Gdy pies ciągnie, polecam obrożę uzdową - ale jedynie doraźnie, bo na niej pies nie uczy się nieciągnięcia, tylko fizycznie nie jest w stanie ciągnąć. Dlatego lepiej od razu uczyć go ładnego chodzenia na smyczy.
Maria Kuncewicz
Źródło: http://www.psy.pl/opieka/szczenieta/art9.html
poniedziałek, 21 września 2009
sztuka - nauka - architektura
CENTRUM SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ ZAMEK UJAZDOWSKI
ul. Jazdów 2, 00-467 Warszawa
/
- -
Otwarcie wystawy: poniedziałek 10 sierpnia, godz. 18.00
Artyści: Janek Simon, Agnieszka Kurant, Oskar Dawicki
Naukowcy: Prof. Andrzej Nowak i Archiwum Niezwykle Rzadkich Zdarzeń, Luc Steels
Architekci: Aleksandra Wasilkowska (współpraca: Michał Piasecki), Yona Friedman, Francois Roche
Kurator: Łukasz Ronduda
oraz:
Teoretyk kultury: Edwin Bendyk; Graficy: Kasia Korczak / Boy Verecken
czynna do 20.09
1 zŹródło: http://kultura.wp.pl/title,sztuka-nauka-architektura,wid,11369239,wiadomosc.html
niedziela, 20 września 2009
Ruszają Szkolenia AdWords: poznaj tajniki reklamy w Google!
AdWords to serwis reklamowy Google, który sprzedaje linki reklamowe, wyświetlane jako reklamy kontekstowe w wynikach wyszukiwania Google Search oraz stronach uczestniczących w systemie. Google AdSense działa w modelu płatności za każde kliknięcie – klient deklaruje kwotę, którą zamierza przeznaczyć na swoją kampanię, a jego konto jest pomniejszane o liczbę kliknięć (i przekierowań), które przyciągnęła jego reklama.
Dlatego w ramach szkolenia eksperci z Performance Media poruszą takie tematy, jak budowa i zakładanie kampanii Google AdWords, poprawa wyników istniejących kampanii oraz obsługa zaawansowanych narzędzi w koncie AdWords.
Omówione też będą liczne sprawdzone rozwiązania – jak budować skuteczne treści reklamowe, jak zwiększać konwersję kampanii AdWords, jak efektywnie zarządzać budżetem reklamowym i jak budować wizerunek firmy w wyszukiwarkach.
Na seminarium zapisać się mogą zarówno osoby indywidualne, jak i firmy (istnieje możliwość otrzymania faktury VAT za udział w szkoleniu). Szczegółowe informacje o całym przedsięwzięciu można znaleźć na .
Pierwsze ze szkoleń z poziomu podstawowego – odbędzie się w Częstochowie 16 września. Kolejne szkolenia odbędą się w Krakowie, Olsztynie, Gdańsku, Łodzi, Poznaniu, Lublinie, Warszawie i Opolu.
Dzisiaj o godzinie 18 (i jutro powtórnie o 12) wyślemy specjalny newsletter portalu Webhosting.pl, w którym znajdzie się kod uprawniający do otrzymania zniżki w wysokości 10%. Jeśli nie jesteś jeszcze zapisany na nasz newsletter, możesz zrobić to .
Koszt uczestnictwa (z upustem 10%) to:
- dla szkolenia podstawowego – 440 zł,
- dla szkolenia zaawansowanego – 870 zł,
- za cały pakiet szkoleń (podstawowe + zaawansowane) – 1150 zł.
Więcej informacji oraz formularz rejestracyjny dostępnych jest na stronie specjalnej stronie .
źródło: informacja własna
Źródło: http://webhosting.pl/Ruszaja.Szkolenia.AdWords.poznaj.tajniki.reklamy.w.Google
sobota, 19 września 2009
Pies: Szkoleniowiec radzi
Przywykliśmy mówić, że siberian husky nie jest psem dla każdego. Tymczasem w odróżnieniu od wielu ras – np. owczarków – wykazuje on dużo mniejszą skłonność do agresji. Jeśli więc nawet popełnimy błąd w wychowaniu, nie będzie to niebezpieczne dla otoczenia. Dlatego uważam, że każdy może mieć husky.
Źródło: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art5880,szkoleniowiec-radzi.html
Podręczniki Linuksa
Jak możemy przeczytać w komunikacie prasowym towarzyszącym premierze, "pierwszy tom podręcznik a przeznaczony jest dla początkujących użytkowników Linuksa. Omówione są w nim zasady tworzeniaoprogramowania w modelu open source, historia rozwoju systemów Unix i Linux, proces instalowania systemu operacyjnego naprzykładzie SUSE Linux Enterprise Desktop, zasady poruszania się w środowisku graficznym (zarówno Gnome jak i KDE),posługiwanie się narzędziami i aplikacjami open source, takimi jak przeglądarka Firefox, program biurowyOpenOffice.org (obsługa dokumentów, w tym arkuszy kalkulacyjnych, tworzenie prezentacji, tworzenie wzorów w OpenOfficeMath i ilustracji w OpenOffice Draw), komunikator Gaim, klient poczty Evolution, narzędzie do obróbki obrazów Gimp, czyaplikacje do obsługi multimediów.
Drugi tom podręcznika kierowany jest do bardziej zaawansowanych użytkowników komputerów. Omawia architekturę systemuLinux, budowę powłoki (tzw. shell), narzędzia do zarządzania oprogramowaniem systemowymi, plikami, tworzeniem skryptów,a także podstawy programowania."
Zapraszamy do lektury - i do podsyłania informacji o książce znajomym dopiero zaczynającym przygodę z Linuksem.
piątek, 18 września 2009
Google szkoli w sztuce walki Gmail-do
Zestawy porad zostały podzielone na cztery poziomy, którym odpowiadają znane z japońskich sztuk walki pasy – biały, zielony i czarny. Po ich zdobyciu, możemy nauczyć się „lewitować” i zostać Mistrzem Gmaila. Pierwsze dwa poziomy to proste porady, które większość z nas powinna znać (choć niektóre mogły zostać po drodze zapomniane). Jednak już czarny pas, to kwestie praktycznie nieznane.
Google nie zawahało się także przygotować , którą można wydrukować i przypiąć do ściany. Pierwsze 1024 osoby, które wypełniły ankietę na stronie Google"a dotyczącą poziomu ich Gmail-do, otrzymało laminowaną wersję tej publikacji – pomimo obaw, że przypinanie takich dokumentów do ściany będzie zbyt śmieszne, chętnych nie brakowało. Wersje laminowane zostały rozdane po kilkunastu minutach od rozpoczęcia akcji.
A jakie to umiejętności trzeba mieć, aby mieć chociaż czarny pas w Gmailu? Oto ich lista:
nawigacja za pomocą skrótów klawiaturowych
korzystanie z operatorów wyszukiwania do znalezienia dokładnie tej wiadomości, której potrzebujemy,
filtrowanie poczty poprzez spersonalizowane adresy,
zabieranie Gmaila tam, gdzie Internet jeszcze nie dotarł,
szybkie dodawanie wielu załączników do e-maila,
dodawanie „EOM” do tematu jednolinijkowych wiadomości,
zestawianie szablonów wiadomości, zamiast pisania wciąż tego samego,
wykorzystanie podglądów YouTube, Flickra, Picasy i Yelpa by mniej klikać a więcej widzieć,
wykorzystanie szybkich linków do błyskawicznego przemieszczania się po Gmailu,
wysyłanie i archiwizowanie w jednym ruchu.
Więcej oczywiście na stronie poświęconej tej sztuce walki – .
Źródło: google.com
Podręczniki Linuksa
Jak możemy przeczytać w komunikacie prasowym towarzyszącym premierze, "pierwszy tom podręcznik a przeznaczony jest dla początkujących użytkowników Linuksa. Omówione są w nim zasady tworzeniaoprogramowania w modelu open source, historia rozwoju systemów Unix i Linux, proces instalowania systemu operacyjnego naprzykładzie SUSE Linux Enterprise Desktop, zasady poruszania się w środowisku graficznym (zarówno Gnome jak i KDE),posługiwanie się narzędziami i aplikacjami open source, takimi jak przeglądarka Firefox, program biurowyOpenOffice.org (obsługa dokumentów, w tym arkuszy kalkulacyjnych, tworzenie prezentacji, tworzenie wzorów w OpenOfficeMath i ilustracji w OpenOffice Draw), komunikator Gaim, klient poczty Evolution, narzędzie do obróbki obrazów Gimp, czyaplikacje do obsługi multimediów.
Drugi tom podręcznika kierowany jest do bardziej zaawansowanych użytkowników komputerów. Omawia architekturę systemuLinux, budowę powłoki (tzw. shell), narzędzia do zarządzania oprogramowaniem systemowymi, plikami, tworzeniem skryptów,a także podstawy programowania."
Zapraszamy do lektury - i do podsyłania informacji o książce znajomym dopiero zaczynającym przygodę z Linuksem.
czwartek, 17 września 2009
Archipelag Gułag lekturą obowiązkową w szkołach
Nie jest jeszcze pewne, czy książka, przez którą musiał wyemigrować z ZSRR, będzie lekturą obowiązkową już w tym roku szkolnym.
ukazał się na Zachodzie w 1973 roku, a w Rosji rozpowszechniany był w drugim obiegu.
Wdowa po , który zmarł w sierpniu 2008 roku, oświadczyła w lipcu, że jego dzieło powinno był włączone do kanonu, chociaż nie w trzytomowej całości.
Nie jest to pierwsze dzieło tego autora w rosyjskim kanonie lektur szkolnych. Rosyjscy uczniowi czytają już i Zagrodę Matriony.
Źródło: http://ksiazki.wp.pl/wiadomosci/id,39189,wiadomosc.html
SAS szkolił specjalne siły libijskie
Anonimowe źródła SAS powiedziały gazecie, że są z tego niezadowolone. W ich przekonaniu szkolenie Libijczyków może mieć związek ze zwolnieniem 20 sierpnia Abdelbaseta Al-Megrahiego.
Decyzję o zwolnieniu Megrahiego firmował szkocki minister sprawiedliwości. Libijczyk, który ma być bliski śmierci, jest jedynym skazanym za udział w zamachu na amerykański samolot Pan Am, który rozerwał się w powietrzu nad szkocką miejscowością Lockerbie w 1988 roku; zginęło wówczas 270 osób.
Źródła gazety są niezadowolone z tego, iż SAS otrzymał polecenie szkolenia żołnierzy kraju, który dostarczał broń dla IRA. Broń ta była używana przeciw brytyjskim żołnierzom w Irlandii Płn. w okresie konfliktu z IRA.
"Niewielki zespół szkoleniowy SAS zajmował się tym (szkoleniem) przez minione sześć miesięcy w ramach kumoterskiego układu z Libijczykami. Z naszego punktu widzenia nie ulega wątpliwości, że szkolenie nie może być niczym innym jak tylko elementem układu ws. Megrahiego" - cytuje pismo jednego z członków SAS.
- Wielu brytyjskich żołnierzy zginęło z powodu poparcia materialnego i finansowego Muammara Kadafiego (libijskiego przywódcy) dla terrorystów. SAS otrzymał polecenie zrobienia czegoś, o czym wie, że jest moralnie niesłuszne - powiedział gazecie były żołnierz SAS Robin Horsfall.
Ministerstwo obrony odmówiło skomentowania tych doniesień. Według "Daily Telegraph" drogę do brytyjsko-libijskiego porozumienia szkoleniowego utorowała wizyta Tony Blaira w Libii w 2004 roku. Umowa została sfinalizowana i podpisana przez jego następcę Gordona Browna tym roku.
Składający się z trzech pułków SAS jest modelem dla funkcjonowania jednostek specjalnych w innych państwach. Jego żołnierze brali udział w niebezpiecznych akcjach na tyłach wroga, a także w odbijaniu zakładników. Prasowa krytyka polityki rządu ze strony jego członków jest niespotykana i zaskakująca.
Na początku tygodnia syn Kadafiego Sejf al-Islam powiedział, że władze Libii odrzucą brytyjskie żądania wypłacenia odszkodowania ofiarom zamachów IRA, choć zastrzegł, iż jest to sprawa do rozstrzygnięcia przez sądy. Rząd Browna był krytykowany za to, że zwolnił Megrahiego bez uregulowania tej kwestii.
Źródło: http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/sas-szkolil-specjalne-sily-libijskie,1367119
Pies: Szkolenia psów
Na szkolenie może uczęszczać nawet niespełna 4-miesięczny piesek. Istotne jest to, aby miał już przynajmniej pierwszą serię szczepień przeciw chorobom zakaźnym. Zwróćmy uwagę na miejsce gdzie odbywa się szkolenie, aby było bezpieczne i by nie kręciły się na nim inne, obce psy, mogące zagrażać naszym pupilom.
Jeśli nie czują się Państwo na siłach, aby uczestniczyć w zajęciach grupowych, można zapisać się na zajęcia indywidualne, które polecam zwłaszcza w przypadku psów z problemami. W sytuacjach szczególnych, mogą Państwo także wysłać pieska na szkolenie stacjonarne, w czasie którego będzie mieszkał u trenera. Warto jednak wcześniej obejrzeć miejsce, do którego wyślemy naszego pupila. Szkolenie stacjonarne może wiele naszego psa nauczyć, jednak aby rezultaty zostały utrwalone, właściciel psa będzie musiał wszystkie komendy i ćwiczenia przećwiczyć samodzielnie, zgodnie ze wskazówkami instruktora. Dobry trener niezależnie, czy prowadzi grupę, czy zajęcia indywidualne, każdego psa i właściciela traktuje jako osobny i indywidualny przypadek. W każdej grupie zdarza się bowiem zespół (pies i jego właściciel), który robi szybkie postępy, zostawiając w tyle resztę grupy. Zdarza sie także zespół mający problemy z wykonaniem najprostszych ćwiczeń. Bez indywidualnego wsparcia instruktora, oba te zespoły szybko zniechęciłyby się zajęciami.
Kto pyta, nie błądzi. Proszę więc zadawać instruktorowi wszystkie pytania, jakie tylko przychodzą Państwu do głowy. Jeśli jednak ciągle nie są Państwo zdecydowani, poproście o możliwość przyjścia na zajęcia jako obserwator lub skorzystania z coraz częściej stosowanej oferty, bezpłatnej pierwszej lekcji.
Celem dobrego szkolenia jest zbudowanie i wzmocnienie wzajemnych relacji między psem i jego właścicielem. Czas spędzony na zajęciach powinien być zatem doświadczeniem wartościowym i przyjemnym.
Dla mnie, jako instruktora, najważniejsze nie jest to, aby pies kończący kurs, wykonał na egzaminie perfekcyjnie każdą komendę. Istotne jest natomiast, by jego właściciel nauczył się podejmować mądre i przemyślane decyzje, aby umiał obserwować i przewidywać zachowania swojego psa, tym samym stał się jego świadomym opiekunem i przewodnikiem. Decydując się na wybór szkolenia dla swojego pupila bądźmy wybredni i dociekliwi, a być może okaże się ono początkiem wspaniałej przygody z psem.
Agnieszka Nojszewska
Dobry Pies - Akademia Porozumiewania się ze Zwierzętami
Źródło: http://www.szarik.pl/news-325-czy-warto-pojsc-z-psem-na-szkolenie-.html
środa, 16 września 2009
Pies: W psim przedszkolu
Kontakt i zabawa z innymi psami jest ważnym etapem psiego rozwoju. Bawiąc się z innymi psami nasz podopieczny uczy się jednocześnie psiej etykiety, tzw. mowy ciała i zauważa, że świat jest różnorodny. Wszystko to sprawia, że nie wyrasta na psiego odludka, jest bardziej zrównoważony i pewny siebie. My mamy okazję popatrzeć jak się bawi oraz dowiedzieć jak stymulować jego rozwój i jak uczyć go podstaw posłuszeństwa. Spotkania szczeniąt to wspaniała inwestycja w rozwój naszego pieska.
Mało psów, dużo bodźców
Psie przedszkole przyjmuje malucha od ok. 3 miesiąca życia (powinien mieć już odporność poszczepienną) do ok. 7 miesiąca. Górna granica zależy od jego indywidualnego rozwoju. Kiedy przestaje się bawić a zaczyna bardziej dominować inne psiaki, to znak, że jego czas w przedszkolu dobiegł końca. Grupa w przedszkolu nie powinna być zbyt liczna, maksymalnie do 10 szczeniąt. Ważna jest jakość nauki a nie ilość psich uczniów. Maluchy potrzebują bodźców, ale wszystko powinno być wyważone, w myśl zasady: co za dużo to nie zdrowo. Koszt jednej wizyty w przedszkolu to ok. 10 zł.
Teren, na którym odbywają się lekcje powinien być jak najbardziej urozmaicony i jednocześnie bezpieczny dla szczeniąt. W trakcie spotkań szczenię poznaje inne, czasem dziwnie wyglądające psy i oswaja się z nimi. Uczy się bycia psem. Ma również kontakt z innymi ludźmi i ich dziećmi. Zajęcia dostarczają wielu wrażeń i bodźców. Styka się tu z różnymi sytuacjami, a wszystko to głównie w czasie zabawy. Ważne jest również, że oprócz zabawy pies zaczyna swoją edukację. Uczy się potrzebnych w codziennym życiu komend, jak np. "do mnie", czy chodzenia na smyczy bez jej napinania. W tym wieku szczenię jest bardzo podatne na naukę i jednocześnie nie obarczone złymi nawykami, które trzeba później wytłumiać.
Łatwiej nauczyć niż oduczyć
Naprawdę łatwiej jest psa nauczyć niż oduczyć tego, czego zdążył się nauczyć sam z siebie. Musimy zdać sobie sprawę, że mózg 8 tygodniowego szczenięcia funkcjonuje już normalnie. Naukę naszego malucha możemy zacząć nawet już od ok. 6 tygodnia. Pamiętajmy przy tym, że szczenię to psie dziecko. Nie bijmy go ani nie krzyczmy. Pies potrzebuje naszej miłości i wsparcia aby dobrze zaadoptować się w naszym świecie. Brutalne metody są całkowicie nieodpowiednie, mogą zrujnować mu psychikę, a także sprawić, że będzie lękliwy lub agresywny. Oczywiście gdy maluch zaczyna broić, np. bierze się za gryzienie dywanu, musimy reagować. Karcimy go krótko i stanowczo, ale z wyczuciem. Na takie okoliczności wybieramy sobie jedną komendę np. "fe" i wypowiadamy ją ostrym tonem w momencie, gdy pies rozrabia. Ważne, by robić to możliwie bez emocji a tym bardziej gniewu. Pokazujemy tylko, że nie akceptujemy tego, co akurat robi. Gdy tylko przestanie, chwalimy go aby zaznaczyć, że doceniamy poprawę, aby nie wrócił do "złego". Dobrze jest od razu odwrócić jego uwagę czymś innym, np. zabawką (nigdy piszczącą). Jeśli nasze skarcenie nie odnosi skutku, możemy wymierzyć rozbrykanemu szczeniakowi klapsa zwiniętą gazetą po przysłowiowych czterech literach. Nie śmiejemy się, gdy go karcimy za złe zachowanie, dając jednoznaczny komunikat, jak bardzo nie podoba nam się to, co robi. Dalej staramy się zainteresować go robieniem tego, co nam odpowiada i za co możemy go nagrodzić.
Bezstresowa nauka
Nie dajmy się zwariować, nie istnieje zupełnie bezstresowe wychowanie, taka powinna być jedynie nauka. W naturze suka karci swoje młode za nieodpowiednie zachowanie oraz takie, które im zagraża. Skarcenie jest krótkie, psia mama nie dąsa się na swoje młode, tylko uczy je reguł współżycia w grupie. Kiedy jej zabraknie, my przejmujemy jej rolę. Od pierwszego dnia pobytu malucha w naszym domu zwracamy uwagę na całokształt jego zachowania. Nagradzamy to, co nas cieszy, likwidujemy w zalążku pojawiające się tzw. złe nawyki. Psy są jak dzieci, wymagają starannego wychowania i kontaktu z rówieśnikami. To właśnie zapewnia im psie przedszkole, do którego powinniśmy chodzić przynajmniej raz w tygodniu. Jeśli nie mamy takiej możliwości, poszukajmy psu w naszej okolicy jakichś innych szczeniąt o łagodnym, przyjacielskim charakterze, zbliżonych gabarytowo. Nie bójmy się kontaktu z innymi psami, oczywiście normalnymi. Szczeniak bardzo tego potrzebuje.
Zachęcam też do czytania, wiedza jest kluczem do zrozumienia naszego psiaka, bez niej często pozostaje nam szarpanie się z psem i obwinianie go o różne niecne czyny, a to do niczego nie prowadzi.
Beata Kozłowska
Źródło: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art424.html
Pies: Szkoleniowiec radzi
Przywykliśmy mówić, że siberian husky nie jest psem dla każdego. Tymczasem w odróżnieniu od wielu ras – np. owczarków – wykazuje on dużo mniejszą skłonność do agresji. Jeśli więc nawet popełnimy błąd w wychowaniu, nie będzie to niebezpieczne dla otoczenia. Dlatego uważam, że każdy może mieć husky.
Źródło: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art5880,szkoleniowiec-radzi.html
wtorek, 15 września 2009
Ukończenie gimnazjum nie wpływa na wymiar urlopu
Pracodawcy, którzy zatrudniają młodych podwładnych, coraz częściej mają problemy z ustaleniem, od kiedy muszą udzielać im 26 dni urlopu wypoczynkowego. Do stażu pracy, od którego zależy wymiar urlopu, wlicza się bowiem okresy nauki. Problem w tym, że przepisy kodeksu pracy nie uwzględniają zmian w systemie oświaty i szkolnictwa wyższego.
W rezultacie ukończenie gimnazjum nie wpływa w ogóle na wymiar urlopu, a absolwenci studiów licencjackich otrzymają w tym samym czasie prawo do 26 dni wolnego, co magistrowie (jeśli podejmą pracę w tym samym czasie). Zwróciła na to uwagę Państwowa Inspekcja Pracy. Zdaniem PIP na nowo trzeba ustalić zasady wliczania nauki do stażu pracy, od którego zależy wymiar urlopu.
Obecnie 26 dni urlopu wypoczynkowego przysługuje pracownikom zatrudnionym co najmniej 10 lat. Zgodnie z art. 155 kodeksu pracy do okresu tego wlicza się jednak czas nauki (np. cztery lata za ukończenie średniej szkoły ogólnokształcącej).
- Kodeks mówi jednak o ukończeniu szkół średnich, a po reformie oświaty w Polsce funkcjonują szkoły ponadgimnazjalne, a nie średnie - mówi Małgorzata Ferenc z firmy Ferenc - Doradztwo Personalne i Kadrowe.
Podkreśla, że niedostosowana terminologia wywołuje problemy z ustaleniem, jaki okres nauki należy wliczać do stażu pracy, uprawniającego do dłuższego urlopu. Dodatkowo okresy kształcenia, jakie zgodnie z kodeksem pracy należy wliczać do stażu pracy, różnią się obecnie od faktycznego czasu nauki. Dla przykładu: jeśli podwładny ukończył liceum, do jego stażu pracy trzeba będzie wliczyć cztery lata, choć nauka w takiej szkole trwa obecnie trzy lata.
Przepisy kodeksu pracy nie uwzględniają też faktu, że po reformie oświaty powstały nowe typy szkół, np. gimnazja.
- Na podstawie obecnie obowiązujących przepisów ukończenie gimnazjum nie wpłynie na wymiar urlopu wypoczynkowego dla pracownika - mówi Katarzyna Grzybowska-Dworzecka, prawnik z Kancelarii Michałowski, Stefański Adwokaci.
PIP zwróciła też uwagę, że kodeks pracy nie jest dostosowany do zmian w szkolnictwie wyższym. Zgodnie z art. 155 k.p. z tytułu ukończenia uczelni wyższej do 10-letniego stażu pracy, od którego zależy wymiar urlopu, wlicza się osiem lat. Przepisy te nie rozróżniają studiów licencjackich i magisterskich. Dlatego do stażu pracy absolwentów obu typów studiów wliczać należy osiem lat z tytułu ukończenia szkoły wyższej, choć magistrowie musieli studiować co najmniej dwa lata dłużej od absolwentów studiów licencjackich.
DO STAŻU PRACY, UPRAWNIAJĄCEGO DO URLOPU, WLICZA SIĘ
- 3 lata - za ukończenie zasadniczej szkoły zawodowej (maksymalnie)
- 4 lata - z tytułu ukończenia średniej szkoły ogólnokształcącej
- 5 lat - za ukończenie średniej szkoły zawodowej (maksymalnie)
- 6 lat - z tytułu ukończenia szkoły policealnej
- 8 lat - za ukończenie szkoły wyższej
Łukasz Guza
Źródło: http://fakty.interia.pl/wiadomosci/prasa/news/ukonczenie-gimnazjum-nie-wplywa-na-wymiar-urlopu,1357473
Szkolenia z OpenSolaris w Altkom Akademii
Szkolenia z systemu OpenSolaris zawierają pełen materiał niezbędny do przygotowania się do egzaminu SCSA (Sun Certified System Administrator) oraz SCNA (Sun Certified Network Administrator). Aby dać słuchaczom możliwość sprawdzenia zdobytej wiedzy przed przystąpieniem do egzaminu Prometric, na zakończenie każdego szkolenia przeprowadzany jest próbny egzamin.
Dostosowując szkolenia do rzeczywistych potrzeb administratorów OpenSolaris i Solaris 10, zajęcia odbywają się z wykorzystaniem architektury UltraSPARC oraz x86. W programach szkoleń zawarto rozszerzony materiał dotyczący SMF, ZFS, Solaris Zones, kopii migawkowych na poziomie woluminów i systemów plików, JumpStart jak również wprowadzenie do VERITAS File System, VERITAS Volume Manager, Resource Management oraz DTrace.
Na szkoleniach szczególny nacisk położony jest na pracę z poziomu konsoli oraz rozwiązywanie rzeczywistych problemów, które występują w praktyce administratora systemu. Poza dostarczeniem wiedzy niezbędnej do zdania egzaminów SCSA i SCNA, szkolenia przygotowują administratorów do codziennej pracy w środowisku systemów OpenSolaris oraz Solaris 10.
Altkom Akademia legitymuje się długoletnim doświadczeniem w prowadzeniu szkoleń z systemu operacyjnego Solaris: autoryzowanych szkoleń dla wersji 2.6, 7 i 8 oraz autorskich warsztatów certyfikacyjnych, przygotowujących do egzaminów SCSA i SCNA dla wersji 9 i 10.
żródło: informacja prasowa
Źródło: http://webhosting.pl/Szkolenia.OpenSolaris.w.Altkom.Akademii
poniedziałek, 14 września 2009
CERT Polska » Blog Archive » CERT Polska w projekcie FISHA
A Framework for Information Sharing and Alerting). Głównym celem projektu jest opracowanie prototypu systemu EISAS (European Information Sharing and Alerting System), czyli ogólnoeuropejskiego systemu wymiany i dostępu do informacji dotyczących bezpieczeństwa komputerowego oraz ostrzegania przed zagrożeniami w sieci Internet. Najważniejszym przeznaczeniem takiego systemu ma być skuteczne dotarcie z aktualną informacją oraz edukacja, a w efekcie wzrost świadomości – odnośnie kwestii bezpieczeństwa on-line – wśród użytkowników domowych oraz firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Skoncentrowanie uwagi na tego typu odbiorcach wynika z faktu, że grupy te, jako całość, mają znaczący wpływ na stan bezpieczeństwa w sieci, a tym samym na bezpieczeństwo krytycznej infrastruktury teleinformatycznej krajów Unii Europejskiej. Jednocześnie, obie te grupy pozostają łatwym celem ataków, z powodu zbyt niskiej świadomości zagadnień bezpieczeństwa oraz braku umiejętności wdrażania odpowiednich środków zabezpieczeń lub ich zaniedbywania.
Projekt realizowany będzie w ramach specjalnego programu „Prevention, Preparedness and Consequence Management of Terrorism and other Security Related Risks" Komisji Europejskiej i powstanie we współpracy pomiędzy NASK, CERTem węgierskim (CERT-Hungary) oraz niemieckim instytutem badawczym Internet Security Centre z Uniwersytetu Gelsenkirchen.
Wstępnym wyznacznikiem prac w tym projekcie są Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Sieci i Informacji (ENISA), przeprowadzonych w latach 2006-2007 i dotyczących możliwości utworzenia systemu typu EISAS. W opracowaniu studium wykonalności takiego systemu uczestniczyli (w ramach specjalnych grup roboczych ENISA) specjaliści z wielu różnych podmiotów zajmujących się bezpieczeństwem IT, w tym również z zespołu CERT Polska.
Projekt FISHA będzie obejmował opracowanie koncepcji ogólnoeuropejskiej wymiany informacji na temat zagrożeń oraz najlepszych praktyk dotyczących zabezpieczeń, łącząc istniejące już inicjatywy. Aktualnie, pomimo wielu takich przedsięwzięć w państwach członkowskich UE, w tym licznych serwisów bezpieczeństwa komputerowego, brakuje aktywnej i wielostronnej współpracy pomiędzy nimi. Z uwagi na to, jednym z głównych zadań projektowych będzie zapoczątkowanie i/lub wzmocnienie mechanizmów współpracy, także w oparciu o te, z powodzeniem działające w CERTowej społeczności. Funkcjonowanie systemu EISAS będzie wymagało m.in. opracowania architektury systemu a także specjalnego protokołu wymiany informacji, który zapewni sprawną i bezpieczną komunikację pomiędzy zaangażowanymi podmiotami.
W ramach projektu powstanie prototyp dedykowanego portalu internetowego dla systemu EISAS. Z założenia, portal ma stanowić europejskie forum informacyjne, na którym będą publikowane aktualne informacje dotyczące bezpieczeństwa komputerowego, pozyskiwane w ramach systemu EISAS. Przewidziane jest, że każde z państw członkowskich UE będzie miało docelowo własny, krajowy portal, pobierający odpowiednie informacje z głównego portalu. Ze względu na specyfikę rozważanej grupy odbiorców, istotne jest, żeby wszystkie informacje, publikowane na portalach, były sformułowane w łatwy do zrozumienia sposób. O przygotowanie komunikatów w „mniej technicznym" języku zadbają grupy specjalistów. Równocześnie, w ramach portali krajowych, komunikaty będą tłumaczone na język ojczysty danej narodowości. Przystępnie przygotowane informacje będą dostępne zarówno dla bezpośrednio zainteresowanych subskrybentów, jak i dla innych – istniejących już w danym kraju – serwisów internetowych, które powstały i działają z myślą o podobnych grupach odbiorców (np. – w Holandii, – w Szwajcarii, , – w Polsce).
Ważnym zadaniem projektu FISHA będzie także zaplanowanie i przygotowanie programu akcji informacyjno-edukacyjnej. W tym zakresie, istotny będzie przede wszystkim wybór odpowiednich środków komunikacji masowej i produktów edukacyjnych (filmy, broszury, plakaty, szkolenia, itp.), które pozwolą najskuteczniej dotrzeć do odbiorców z przystępną informacją, dotyczącą zagrożeń oraz zaleceń bezpieczeństwa komputerowego.
Inicjatywa zapoczątkowana projektem FISHA ma być motywacją do przeprowadzenia odpowiednich działań oraz akcji edukacyjnych w całej UE. Wsparciem ma być specjalny przewodnik, który zawierać będzie opis procedur, informacje oraz wskazówki, w jaki sposób, w dowolnym państwie UE, można stworzyć krajową replikę europejskiego portalu internetowego oraz systemu ostrzegania i wymiany informacji dotyczących bezpieczeństwa on-line, a także odpowiedniego programu edukacyjnego. W przyszłości, podjęta inicjatywa ma doprowadzić do wzrostu świadomości zagrożeń bezpieczeństwa komputerowego wśród użytkowników domowych oraz kadry sektora małych i średnich przedsiębiorstw UE, a także do efektywnego rozwoju współpracy pomiędzy kluczowymi podmiotami, co w efekcie ma przyczynić się do poprawy stanu bezpieczeństwa internetowego w skali europejskiej.
Powodzenie tej inicjatywy będzie zależało z pewnością od zainteresowania i zaangażowania ze strony instytucji rządowych państw członkowskich UE, Komisji Europejskiej, organizacji ENISA, różnych innych instytucji ds. bezpieczeństwa IT oraz środowiska akademickiego. Dlatego, w ramach projektu powstanie także odpowiedni program adresowany do takich instytucji, który ma skłonić do wsparcia tej inicjatywy. Nadmieńmy, że współpracę w realizacji projektu zaoferowały dotychczas m.in.: Finnish Telecom Agency FICORA, Electronic Government Centre of the Hungary, Hungarian Telecom Agency NHH, holenderski CERT rządowy (GovCERT.NL) oraz Cisco Hungary.
Prace zespołu CERT Polska w projekcie FISHA będą wspierane przez inne zespoły działające w strukturach NASK, w tym przez Dział Naukowy oraz Dział Rozwoju Oprogramowania. Ponadto, wykorzystane zostaną efekty badań oraz doświadczenia zdobyte podczas realizacji projektu (w szczególności jego części - Awareness), w ramach unijnego programu Safer Internet. W Polsce, projekt ten wspólnie realizują NASK oraz Fundacja Dzieci Niczyje, a jednym z głównych zadań jest koordynacja działań edukacyjnych promujących bezpieczne i efektywne korzystanie z Internetu wśród dzieci i młodzieży.
niedziela, 13 września 2009
Podręczniki Linuksa
Jak możemy przeczytać w komunikacie prasowym towarzyszącym premierze, "pierwszy tom podręcznik a przeznaczony jest dla początkujących użytkowników Linuksa. Omówione są w nim zasady tworzeniaoprogramowania w modelu open source, historia rozwoju systemów Unix i Linux, proces instalowania systemu operacyjnego naprzykładzie SUSE Linux Enterprise Desktop, zasady poruszania się w środowisku graficznym (zarówno Gnome jak i KDE),posługiwanie się narzędziami i aplikacjami open source, takimi jak przeglądarka Firefox, program biurowyOpenOffice.org (obsługa dokumentów, w tym arkuszy kalkulacyjnych, tworzenie prezentacji, tworzenie wzorów w OpenOfficeMath i ilustracji w OpenOffice Draw), komunikator Gaim, klient poczty Evolution, narzędzie do obróbki obrazów Gimp, czyaplikacje do obsługi multimediów.
Drugi tom podręcznika kierowany jest do bardziej zaawansowanych użytkowników komputerów. Omawia architekturę systemuLinux, budowę powłoki (tzw. shell), narzędzia do zarządzania oprogramowaniem systemowymi, plikami, tworzeniem skryptów,a także podstawy programowania."
Zapraszamy do lektury - i do podsyłania informacji o książce znajomym dopiero zaczynającym przygodę z Linuksem.
Bing aby pokonać Google"a, musi wykształcić sobie użytkowników
Tak wynika z badań przeprowadzonych przez firmę comScore. Internauci korzystający z Google przeprowadzają średnio 54,5 wyszukiwań miesięcznie – osoby preferujące Yahoo! Search czy Binga raptem 26,9. Są to więc ludzie, którzy przeglądają zasoby Internetu dużo rzadziej, albo nie do końca zdają sobie sprawę z potencjału nowoczesnych wyszukiwarek.
„Największym wyzwaniem [dla Redmond – przyp. red.] będzie zaoferowanie produktu na tyle ciekawego, aby przekształcić mało zaawansowanych internautów w stałych użytkowników. Jest to generalnie łatwiejsze niż pozyskanie nowych klientów. Gdyby średnia miesięczna, przypadająca na jedną osobę liczba zapytań w Bingu była taka jak w Google, Microsoft i Yahoo! kontrolowałyby 40% rynku" – powiedział Eli Goodman z comScore, mając na myśli oczywiście rynek amerykański.
Na razie serwisy obu firm generują 32,6% zapytań w USA. 60,7% to nadal domena Google. Eksperci uważają, że tę sytuację może zmienić dopiero rewolucja w segmencie wyszukiwarek. Bing, postrzegany jako zwykły klon Google"a nie pokona produktu z Mountain View. Musi zaoferować coś więcej, aby przełamać istniejące nawyki internautów.
Źródło: eWeek.com
Źródło: http://webhosting.pl/Bing.aby.pokonac.Googlea.musi.wyksztalcic.sobie.uzytkownikow
Przedszkolanka ugryzła dziecko w policzek
Sąd w Lisieux w Normandii uznał, że w świetle obdukcji, która potwierdziła obrażenie na twarzy dziecka, zaprzeczenia 48-letniej przedszkolanki są niewiarygodne.
Okolicznością obciążającą była też nagana, jakiej udzielono przedszkolance kilka tygodni po tamtym zajściu z 2007 roku. Niemniej jednak, kobieta wciąż pracuje w swoim zawodzie.
Źródło: http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/przedszkolanka-ugryzla-dziecko-w-policzek,1366097
Google szkoli w sztuce walki Gmail-do
Zestawy porad zostały podzielone na cztery poziomy, którym odpowiadają znane z japońskich sztuk walki pasy – biały, zielony i czarny. Po ich zdobyciu, możemy nauczyć się „lewitować” i zostać Mistrzem Gmaila. Pierwsze dwa poziomy to proste porady, które większość z nas powinna znać (choć niektóre mogły zostać po drodze zapomniane). Jednak już czarny pas, to kwestie praktycznie nieznane.
Google nie zawahało się także przygotować , którą można wydrukować i przypiąć do ściany. Pierwsze 1024 osoby, które wypełniły ankietę na stronie Google"a dotyczącą poziomu ich Gmail-do, otrzymało laminowaną wersję tej publikacji – pomimo obaw, że przypinanie takich dokumentów do ściany będzie zbyt śmieszne, chętnych nie brakowało. Wersje laminowane zostały rozdane po kilkunastu minutach od rozpoczęcia akcji.
A jakie to umiejętności trzeba mieć, aby mieć chociaż czarny pas w Gmailu? Oto ich lista:
nawigacja za pomocą skrótów klawiaturowych
korzystanie z operatorów wyszukiwania do znalezienia dokładnie tej wiadomości, której potrzebujemy,
filtrowanie poczty poprzez spersonalizowane adresy,
zabieranie Gmaila tam, gdzie Internet jeszcze nie dotarł,
szybkie dodawanie wielu załączników do e-maila,
dodawanie „EOM” do tematu jednolinijkowych wiadomości,
zestawianie szablonów wiadomości, zamiast pisania wciąż tego samego,
wykorzystanie podglądów YouTube, Flickra, Picasy i Yelpa by mniej klikać a więcej widzieć,
wykorzystanie szybkich linków do błyskawicznego przemieszczania się po Gmailu,
wysyłanie i archiwizowanie w jednym ruchu.
Więcej oczywiście na stronie poświęconej tej sztuce walki – .
Źródło: google.com
sobota, 12 września 2009
Czy to koniec ciężkich tornistrów wypełnionych podręcznikami?
1 września wejdzie w życie rozporządzenie ministra edukacji narodowej w sprawie bezpiecznych i higienicznych warunków w publicznych i niepublicznych placówkach, zgodnie z którym szkoły podstawowe, gimnazjalne i ponadgimnazjalne będą musiały zorganizować miejsca na podręczniki i szkolne przybory.
- To wcale nie oznacza, że szkoły będą zmuszane do kupowania specjalnych szafek dla uczniów, jak w amerykańskich filmach, ale raczej to, żeby zapewnić miejsca na te podręczniki i przybory szkolne, których uczeń nie musi ze sobą zabierać do domu - powiedziała Szumilas.
Podkreśliła, że rozporządzenie podyktowane jest przede wszystkim troską o najmłodsze dzieci z klas początkowych.
- Trzeba robić wszystko co możliwe, aby zapobiegać wadom postawy, a przecież ciężki tornister, wypełniony podręcznikami i noszony przez najmłodszych uczniów codzienne z domu do szkoły i z powrotem, właśnie może je spowodować - mówiła Szumilas.
Dodała, że MEN już od dłuższego czasu apeluje do nauczycieli i rodziców, aby zwracali uwagę na to, co dzieci wkładają do szkolnych plecaków.
- Dorośli powinni myśleć o tym, żeby planować co dziecko ma wziąć do szkoły, a także w jaki sposób uchronić je przed noszeniem ciężkich rzeczy – mówiła wiceminister.
Szumilas podkreśliła, że nowe rozporządzenie wcale nie musi pociągać za sobą dodatkowych kosztów.
- W tej chwili większość klas ma swoje sale lekcyjne, swoje meble, i można tak je zagospodarować, żeby część przyborów pozostała w tych miejscach, gdzie są. Trzeba je tylko zabezpieczyć i sprawić, żeby były pod ręką - powiedziała wiceminister.
Dodała, że kupowanie szafek nie jest niezbędne, choć przyznała, że to jest bardzo dobre rozwiązanie.
Jak zaznaczyła, w większości szkół podstawowych uczniowie mogą już zostawiać w szkole rzeczy, które są potrzebne na lekcjach, a nie wymagają przenoszenia do domu.
- Takie rozwiązania już tam funkcjonują, także to rozporządzenie nie wprowadza jakiejś rewolucji - powiedziała wiceminister.
Według norm Światowej Organizacji Zdrowia, ciężar tego, co dziecko dźwiga na plecach nie powinien przekraczać 10 proc. jego wagi. Tymczasem kontrole, które organizowały powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne, pokazały, że ponad 40 proc. dzieci nosi zbyt ciężkie tornistry. We wrześniu Sanepid ma skontrolować wagę szkolnych plecaków.
Źródło: http://ksiazki.wp.pl/wiadomosci/id,39082,wiadomosc.html
"Katyń" we włoskich szkołach
Cytowany przez agencję Ansa szef rządu, który uczestniczył w obchodach 70. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej, powiedział włoskim dziennikarzom: "Sugeruję wszystkim obejrzeć najnowszy film Katyń".
"To film, który należy pokazywać i omawiać w naszych szkołach" - dodał Berlusconi.
Następnie stwierdził: "Wydaje się naprawdę niemożliwe to, by taka ideologia jak komunizm była tak nieludzka, aby dojść do takiej potworności".
"Patrząc na ortodoksyjny komunizm odkrywa się, że jest to ideologia, uważająca się za drogę do niebiańskiej Jerozolimy, społeczeństwa bez klas, która przyznaje temu, kto w nią wierzy, prawo czy wręcz narzuca obowiązek nawet fizycznego wyeliminowania i zabicia tego, kto się sprzeciwia tej drodze"- stwierdził włoski premier.
Wyraził na zakończenie opinię, że gdyby polscy oficerowie zostali zwolnieni przez Sowietów, "utrudniliby panowanie ZSRR nad Polską".
Latem tego roku firma dystrybucyjna, należąca do premiera Włoch wprowadziła do sprzedaży na DVD film "Katyń". Dostali go wszyscy deputowani jego macierzystej partii - Lud Wolności.
4 września na festiwalu filmowym w Wenecji odbędzie się nadzwyczajny pokaz "Katynia", o którego zorganizowanie zaapelował przed kilkoma miesiącami do jego dyrekcji włoski minister kultury Sandro Bondi w związku z polemikami wokół znikomej obecności tego filmu we włoskich kinach.
Źródło: http://film.interia.pl/news/katyn-we-wloskich-szkolach,1361759
"Katyń" we włoskich szkołach
Cytowany przez agencję Ansa szef rządu, który uczestniczył w obchodach 70. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej, powiedział włoskim dziennikarzom: "Sugeruję wszystkim obejrzeć najnowszy film Katyń".
"To film, który należy pokazywać i omawiać w naszych szkołach" - dodał Berlusconi.
Następnie stwierdził: "Wydaje się naprawdę niemożliwe to, by taka ideologia jak komunizm była tak nieludzka, aby dojść do takiej potworności".
"Patrząc na ortodoksyjny komunizm odkrywa się, że jest to ideologia, uważająca się za drogę do niebiańskiej Jerozolimy, społeczeństwa bez klas, która przyznaje temu, kto w nią wierzy, prawo czy wręcz narzuca obowiązek nawet fizycznego wyeliminowania i zabicia tego, kto się sprzeciwia tej drodze"- stwierdził włoski premier.
Wyraził na zakończenie opinię, że gdyby polscy oficerowie zostali zwolnieni przez Sowietów, "utrudniliby panowanie ZSRR nad Polską".
Latem tego roku firma dystrybucyjna, należąca do premiera Włoch wprowadziła do sprzedaży na DVD film "Katyń". Dostali go wszyscy deputowani jego macierzystej partii - Lud Wolności.
4 września na festiwalu filmowym w Wenecji odbędzie się nadzwyczajny pokaz "Katynia", o którego zorganizowanie zaapelował przed kilkoma miesiącami do jego dyrekcji włoski minister kultury Sandro Bondi w związku z polemikami wokół znikomej obecności tego filmu we włoskich kinach.
Źródło: http://film.interia.pl/news/katyn-we-wloskich-szkolach,1361759
Imózgi w e-szkole
„Naukowcy dowiedli, że mózg zmienia się pod wpływem Internetu. Dlatego młodzież, która dorasta w symbiozie z wirtualnym światem, myśli i postępuje inaczej niż poprzednie pokolenia. Do tej nowej generacji trzeba dopasować teraz szkoły, bo w obecnym wydaniu nie ma sensu."- od takiej tezy rozpoczyna się artykuł w wrześniowym Focusie.Autorka- Joanna Nikodemska- przedstawia kilka niezwykle ciekawych, wręcz awangardowych projektów realizowanych w szkołach w różnych krajach. Pomysły te maja odmłodzić skostniałą dydaktykę szkolną, sprawić, by była przyjazna młodemu pokoleniu, które zgodnie z tezą zapisaną na początku rozwija się w symbiozie z Internetem. Ponieważ dzieci są dziś przyzwyczajone do dużej ilości bodźców, tradycyjne lekcje są dla nich zbyt monotonne, zwłaszcza gdy prowadza je nauczyciele posługujący się przestarzałym językiem, niedostrzegający możliwości , jakie nauce stwarza technologia. Chcą uczyć tak, jak byli uczeni.
Uczniowie widzą świat poprzez pryzmat elektronicznych urządzeń. szkoła powinna więc wykorzystać te media do nauczenia dzieci mądrego korzystania z zasobów oraz do rozwiązywania problemów społecznych. Dzieci powinny nauczyć się nie tylko czerpać z nich rozrywkę, ale także za ich pomocą zbierać informacje, dokonywać analiz, syntez, ocen i tworzyć nową wiedzę.
W Europie dąży się do redukowania ilości dzieci w klasach, w Polsce dochodzi do zjawiska odwrotnego- normą stają się klasy przepełnione – po 35 osób. W takich zatłoczonych klasach coraz częściej to najlepsi uczniowie (zwłaszcza w liceum) wybierają drogę nauki w domu, przychodząc jedynie na sprawdziany. Mądry nauczyciel powinien ten wybór zaakceptować, bo mniej uczniów w klasie, to lepszy dostęp do tych słabszych, wymagających pomocy.
O zaletach nauki w domu przekonuje się coraz więcej rodziców. Jako przykład można podać Christophera Paoliniego, który nigdy nie uczęszczał do tradycyjnej szkoły. Dzięki temu uczył się tego, co go naprawdę ciekawiło, miał czas na czytanie książek i na pisanie. Jako 15- latek wydał powieść fantasy „Eragon", która stała się światowym hitem.
Artykuł powinien stać się lekturą obowiązkową każdego dyrektora szkoły i wszystkich decydujących o losach polskich uczniów.
Źródło: http://www.naleniucha.pl/social-sciences/education/1923534-im%C3%B3zgi-szkole/
Czy to koniec ciężkich tornistrów wypełnionych podręcznikami?
1 września wejdzie w życie rozporządzenie ministra edukacji narodowej w sprawie bezpiecznych i higienicznych warunków w publicznych i niepublicznych placówkach, zgodnie z którym szkoły podstawowe, gimnazjalne i ponadgimnazjalne będą musiały zorganizować miejsca na podręczniki i szkolne przybory.
- To wcale nie oznacza, że szkoły będą zmuszane do kupowania specjalnych szafek dla uczniów, jak w amerykańskich filmach, ale raczej to, żeby zapewnić miejsca na te podręczniki i przybory szkolne, których uczeń nie musi ze sobą zabierać do domu - powiedziała Szumilas.
Podkreśliła, że rozporządzenie podyktowane jest przede wszystkim troską o najmłodsze dzieci z klas początkowych.
- Trzeba robić wszystko co możliwe, aby zapobiegać wadom postawy, a przecież ciężki tornister, wypełniony podręcznikami i noszony przez najmłodszych uczniów codzienne z domu do szkoły i z powrotem, właśnie może je spowodować - mówiła Szumilas.
Dodała, że MEN już od dłuższego czasu apeluje do nauczycieli i rodziców, aby zwracali uwagę na to, co dzieci wkładają do szkolnych plecaków.
- Dorośli powinni myśleć o tym, żeby planować co dziecko ma wziąć do szkoły, a także w jaki sposób uchronić je przed noszeniem ciężkich rzeczy – mówiła wiceminister.
Szumilas podkreśliła, że nowe rozporządzenie wcale nie musi pociągać za sobą dodatkowych kosztów.
- W tej chwili większość klas ma swoje sale lekcyjne, swoje meble, i można tak je zagospodarować, żeby część przyborów pozostała w tych miejscach, gdzie są. Trzeba je tylko zabezpieczyć i sprawić, żeby były pod ręką - powiedziała wiceminister.
Dodała, że kupowanie szafek nie jest niezbędne, choć przyznała, że to jest bardzo dobre rozwiązanie.
Jak zaznaczyła, w większości szkół podstawowych uczniowie mogą już zostawiać w szkole rzeczy, które są potrzebne na lekcjach, a nie wymagają przenoszenia do domu.
- Takie rozwiązania już tam funkcjonują, także to rozporządzenie nie wprowadza jakiejś rewolucji - powiedziała wiceminister.
Według norm Światowej Organizacji Zdrowia, ciężar tego, co dziecko dźwiga na plecach nie powinien przekraczać 10 proc. jego wagi. Tymczasem kontrole, które organizowały powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne, pokazały, że ponad 40 proc. dzieci nosi zbyt ciężkie tornistry. We wrześniu Sanepid ma skontrolować wagę szkolnych plecaków.
Źródło: http://ksiazki.wp.pl/wiadomosci/id,39082,wiadomosc.html
Dokument o żydowskiej szkole
Obraz zostanie wyświetlony w ramach obchodów 65. rocznicy likwidacji przez Niemców Litzmannstadt Ghetto. Cztery dni później "Perecowicze" zostaną pokazani w Warszawie.
Reżyserem filmu jest Sławomir Grunberg, muzykę skomponował Joel Dancyger, a jego pomysłodawcą jest aktorka i piosenkarka Gołda Tencer.
Obraz przedstawia historię uczniów żydowskiej szkoły im. I.L. Pereca, która istniała w Łodzi do 1969 roku. Po jej zamknięciu większość z jej wychowanków, w wyniku wydarzeń marcowych, zmuszona była opuścić Polskę. Dla wielu z nich szkoła była jedynym domem, rodziną, której nigdy nie mieli.
Film ukazuje, jak żyło się w dniach poprzedzających wydarzenia Marca "68 i jest opowieścią o niezwykłej wspólnocie, którą zbudowali uczniowie tej żydowskiej szkoły w powojennej Łodzi. Jej absolwenci regularnie spotykają się, aby dzielić się wspomnieniami.
"Więź, która zrodziła się między nami wtedy, ponad czterdzieści lat temu, nigdy nie została zerwana. Chociaż rozproszyliśmy się po całym świecie, do tej pory utrzymujemy ze sobą kontakt, a odległość, która nas dzieli nie jest w stanie wpłynąć na przyjaźń, która nawiązała się w trudnych okolicznościach" - uważa założycielka Fundacji Shalom i producentka filmu Gołda Tencer.
Niezwykła bliskość Perecowiczów zaowocowała odsłonięciem przy ul. Więckowskiego 13 w Łodzi, gdzie mieściła się szkoła, pamiątkowej tablicy z napisem - "Adres ten jest miejscem na mapie pamięci rozrzuconych po świecie byłych uczniów tej szkoły".
"Niestety młodzi mieszkańcy Łodzi nie wiedzą, czym była ta szkoła, dlatego uznałem, że film należy pokazać przede wszystkim tam, żeby pamiętać i żeby przypomnieć. Jest to kawałek historii tej jednej z czterech kultur Łodzi" - mówi reżyser Sławomir Grunberg.
W uroczystej premierze "Perecowiczów" - obok realizatorów i władz Łodzi - udział weźmie także kilkudziesięciu bohaterów obrazu. Pokaz w Łodzi organizują wspólnie Fundacja Shalom i Urząd Miasta Łodzi. 2 września film zostanie także pokazany w Warszawie na Dużej Scenie Teatru Żydowskiego w ramach VI edycji Festiwalu Kultury Żydowskiej - "Warszawa Singera".
Pion śledczy IPN z Łodzi od dwóch lat prowadzi śledztwo w sprawie publicznego nawoływania przez funkcjonariuszy PRL do nienawiści narodowościowej w celu represji wobec obywateli narodowości żydowskiej w latach 1968-1969 w Łodzi. Chodzi o zbrodnię komunistyczną związaną z antysemicką kampanią władz w okresie marca 1968 roku. W jej wyniku wiele osób uznanych za tzw. syjonistów straciło pracę. Z Polski wyemigrowało ok. 20 tysięcy obywateli pochodzenia żydowskiego.
Źródło: http://film.interia.pl/news/dokument-o-zydowskiej-szkole,1352682
piątek, 11 września 2009
Podręczniki Linuksa
Jak możemy przeczytać w komunikacie prasowym towarzyszącym premierze, "pierwszy tom podręcznik a przeznaczony jest dla początkujących użytkowników Linuksa. Omówione są w nim zasady tworzeniaoprogramowania w modelu open source, historia rozwoju systemów Unix i Linux, proces instalowania systemu operacyjnego naprzykładzie SUSE Linux Enterprise Desktop, zasady poruszania się w środowisku graficznym (zarówno Gnome jak i KDE),posługiwanie się narzędziami i aplikacjami open source, takimi jak przeglądarka Firefox, program biurowyOpenOffice.org (obsługa dokumentów, w tym arkuszy kalkulacyjnych, tworzenie prezentacji, tworzenie wzorów w OpenOfficeMath i ilustracji w OpenOffice Draw), komunikator Gaim, klient poczty Evolution, narzędzie do obróbki obrazów Gimp, czyaplikacje do obsługi multimediów.
Drugi tom podręcznika kierowany jest do bardziej zaawansowanych użytkowników komputerów. Omawia architekturę systemuLinux, budowę powłoki (tzw. shell), narzędzia do zarządzania oprogramowaniem systemowymi, plikami, tworzeniem skryptów,a także podstawy programowania."
Zapraszamy do lektury - i do podsyłania informacji o książce znajomym dopiero zaczynającym przygodę z Linuksem.
Podręczniki Linuksa
Jak możemy przeczytać w komunikacie prasowym towarzyszącym premierze, "pierwszy tom podręcznik a przeznaczony jest dla początkujących użytkowników Linuksa. Omówione są w nim zasady tworzeniaoprogramowania w modelu open source, historia rozwoju systemów Unix i Linux, proces instalowania systemu operacyjnego naprzykładzie SUSE Linux Enterprise Desktop, zasady poruszania się w środowisku graficznym (zarówno Gnome jak i KDE),posługiwanie się narzędziami i aplikacjami open source, takimi jak przeglądarka Firefox, program biurowyOpenOffice.org (obsługa dokumentów, w tym arkuszy kalkulacyjnych, tworzenie prezentacji, tworzenie wzorów w OpenOfficeMath i ilustracji w OpenOffice Draw), komunikator Gaim, klient poczty Evolution, narzędzie do obróbki obrazów Gimp, czyaplikacje do obsługi multimediów.
Drugi tom podręcznika kierowany jest do bardziej zaawansowanych użytkowników komputerów. Omawia architekturę systemuLinux, budowę powłoki (tzw. shell), narzędzia do zarządzania oprogramowaniem systemowymi, plikami, tworzeniem skryptów,a także podstawy programowania."
Zapraszamy do lektury - i do podsyłania informacji o książce znajomym dopiero zaczynającym przygodę z Linuksem.
Google szkoli w sztuce walki Gmail-do
Zestawy porad zostały podzielone na cztery poziomy, którym odpowiadają znane z japońskich sztuk walki pasy – biały, zielony i czarny. Po ich zdobyciu, możemy nauczyć się „lewitować” i zostać Mistrzem Gmaila. Pierwsze dwa poziomy to proste porady, które większość z nas powinna znać (choć niektóre mogły zostać po drodze zapomniane). Jednak już czarny pas, to kwestie praktycznie nieznane.
Google nie zawahało się także przygotować , którą można wydrukować i przypiąć do ściany. Pierwsze 1024 osoby, które wypełniły ankietę na stronie Google"a dotyczącą poziomu ich Gmail-do, otrzymało laminowaną wersję tej publikacji – pomimo obaw, że przypinanie takich dokumentów do ściany będzie zbyt śmieszne, chętnych nie brakowało. Wersje laminowane zostały rozdane po kilkunastu minutach od rozpoczęcia akcji.
A jakie to umiejętności trzeba mieć, aby mieć chociaż czarny pas w Gmailu? Oto ich lista:
nawigacja za pomocą skrótów klawiaturowych
korzystanie z operatorów wyszukiwania do znalezienia dokładnie tej wiadomości, której potrzebujemy,
filtrowanie poczty poprzez spersonalizowane adresy,
zabieranie Gmaila tam, gdzie Internet jeszcze nie dotarł,
szybkie dodawanie wielu załączników do e-maila,
dodawanie „EOM” do tematu jednolinijkowych wiadomości,
zestawianie szablonów wiadomości, zamiast pisania wciąż tego samego,
wykorzystanie podglądów YouTube, Flickra, Picasy i Yelpa by mniej klikać a więcej widzieć,
wykorzystanie szybkich linków do błyskawicznego przemieszczania się po Gmailu,
wysyłanie i archiwizowanie w jednym ruchu.
Więcej oczywiście na stronie poświęconej tej sztuce walki – .
Źródło: google.com
Imózgi w e-szkole
„Naukowcy dowiedli, że mózg zmienia się pod wpływem Internetu. Dlatego młodzież, która dorasta w symbiozie z wirtualnym światem, myśli i postępuje inaczej niż poprzednie pokolenia. Do tej nowej generacji trzeba dopasować teraz szkoły, bo w obecnym wydaniu nie ma sensu."- od takiej tezy rozpoczyna się artykuł w wrześniowym Focusie.Autorka- Joanna Nikodemska- przedstawia kilka niezwykle ciekawych, wręcz awangardowych projektów realizowanych w szkołach w różnych krajach. Pomysły te maja odmłodzić skostniałą dydaktykę szkolną, sprawić, by była przyjazna młodemu pokoleniu, które zgodnie z tezą zapisaną na początku rozwija się w symbiozie z Internetem. Ponieważ dzieci są dziś przyzwyczajone do dużej ilości bodźców, tradycyjne lekcje są dla nich zbyt monotonne, zwłaszcza gdy prowadza je nauczyciele posługujący się przestarzałym językiem, niedostrzegający możliwości , jakie nauce stwarza technologia. Chcą uczyć tak, jak byli uczeni.
Uczniowie widzą świat poprzez pryzmat elektronicznych urządzeń. szkoła powinna więc wykorzystać te media do nauczenia dzieci mądrego korzystania z zasobów oraz do rozwiązywania problemów społecznych. Dzieci powinny nauczyć się nie tylko czerpać z nich rozrywkę, ale także za ich pomocą zbierać informacje, dokonywać analiz, syntez, ocen i tworzyć nową wiedzę.
W Europie dąży się do redukowania ilości dzieci w klasach, w Polsce dochodzi do zjawiska odwrotnego- normą stają się klasy przepełnione – po 35 osób. W takich zatłoczonych klasach coraz częściej to najlepsi uczniowie (zwłaszcza w liceum) wybierają drogę nauki w domu, przychodząc jedynie na sprawdziany. Mądry nauczyciel powinien ten wybór zaakceptować, bo mniej uczniów w klasie, to lepszy dostęp do tych słabszych, wymagających pomocy.
O zaletach nauki w domu przekonuje się coraz więcej rodziców. Jako przykład można podać Christophera Paoliniego, który nigdy nie uczęszczał do tradycyjnej szkoły. Dzięki temu uczył się tego, co go naprawdę ciekawiło, miał czas na czytanie książek i na pisanie. Jako 15- latek wydał powieść fantasy „Eragon", która stała się światowym hitem.
Artykuł powinien stać się lekturą obowiązkową każdego dyrektora szkoły i wszystkich decydujących o losach polskich uczniów.
Źródło: http://www.naleniucha.pl/social-sciences/education/1923534-im%C3%B3zgi-szkole/
Ukończenie gimnazjum nie wpływa na wymiar urlopu
Pracodawcy, którzy zatrudniają młodych podwładnych, coraz częściej mają problemy z ustaleniem, od kiedy muszą udzielać im 26 dni urlopu wypoczynkowego. Do stażu pracy, od którego zależy wymiar urlopu, wlicza się bowiem okresy nauki. Problem w tym, że przepisy kodeksu pracy nie uwzględniają zmian w systemie oświaty i szkolnictwa wyższego.
W rezultacie ukończenie gimnazjum nie wpływa w ogóle na wymiar urlopu, a absolwenci studiów licencjackich otrzymają w tym samym czasie prawo do 26 dni wolnego, co magistrowie (jeśli podejmą pracę w tym samym czasie). Zwróciła na to uwagę Państwowa Inspekcja Pracy. Zdaniem PIP na nowo trzeba ustalić zasady wliczania nauki do stażu pracy, od którego zależy wymiar urlopu.
Obecnie 26 dni urlopu wypoczynkowego przysługuje pracownikom zatrudnionym co najmniej 10 lat. Zgodnie z art. 155 kodeksu pracy do okresu tego wlicza się jednak czas nauki (np. cztery lata za ukończenie średniej szkoły ogólnokształcącej).
- Kodeks mówi jednak o ukończeniu szkół średnich, a po reformie oświaty w Polsce funkcjonują szkoły ponadgimnazjalne, a nie średnie - mówi Małgorzata Ferenc z firmy Ferenc - Doradztwo Personalne i Kadrowe.
Podkreśla, że niedostosowana terminologia wywołuje problemy z ustaleniem, jaki okres nauki należy wliczać do stażu pracy, uprawniającego do dłuższego urlopu. Dodatkowo okresy kształcenia, jakie zgodnie z kodeksem pracy należy wliczać do stażu pracy, różnią się obecnie od faktycznego czasu nauki. Dla przykładu: jeśli podwładny ukończył liceum, do jego stażu pracy trzeba będzie wliczyć cztery lata, choć nauka w takiej szkole trwa obecnie trzy lata.
Przepisy kodeksu pracy nie uwzględniają też faktu, że po reformie oświaty powstały nowe typy szkół, np. gimnazja.
- Na podstawie obecnie obowiązujących przepisów ukończenie gimnazjum nie wpłynie na wymiar urlopu wypoczynkowego dla pracownika - mówi Katarzyna Grzybowska-Dworzecka, prawnik z Kancelarii Michałowski, Stefański Adwokaci.
PIP zwróciła też uwagę, że kodeks pracy nie jest dostosowany do zmian w szkolnictwie wyższym. Zgodnie z art. 155 k.p. z tytułu ukończenia uczelni wyższej do 10-letniego stażu pracy, od którego zależy wymiar urlopu, wlicza się osiem lat. Przepisy te nie rozróżniają studiów licencjackich i magisterskich. Dlatego do stażu pracy absolwentów obu typów studiów wliczać należy osiem lat z tytułu ukończenia szkoły wyższej, choć magistrowie musieli studiować co najmniej dwa lata dłużej od absolwentów studiów licencjackich.
DO STAŻU PRACY, UPRAWNIAJĄCEGO DO URLOPU, WLICZA SIĘ
- 3 lata - za ukończenie zasadniczej szkoły zawodowej (maksymalnie)
- 4 lata - z tytułu ukończenia średniej szkoły ogólnokształcącej
- 5 lat - za ukończenie średniej szkoły zawodowej (maksymalnie)
- 6 lat - z tytułu ukończenia szkoły policealnej
- 8 lat - za ukończenie szkoły wyższej
Łukasz Guza
Źródło: http://fakty.interia.pl/wiadomosci/prasa/news/ukonczenie-gimnazjum-nie-wplywa-na-wymiar-urlopu,1357473
"FT": Europę nawiedzają duchy imperium
Brytyjski dziennik przypomina, że w poniedziałek do węgierskiego MSZ został wezwany ambasador Słowacji, by wyjaśnił, dlaczego Słowacja odmówiła kilka dni wcześniej wpuszczenia na swoje terytorium prezydenta Węgier Laszlo Solyoma, który chciał jechać do zamieszkanego przez mniejszość węgierską słowackiego Komarna.
Premier Słowacji Robert Fico twierdził, że wizyta Solyoma miała na celu sianie niepokoju wśród przedstawicieli stanowiącej 10 proc. ludności Słowacji mniejszości węgierskiej, a jej termin - w rocznicę inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację z 1968 roku w udziałem wojsk węgierskich - był niefortunnie wybrany. Fico ostrzegł także przed ryzykiem "naruszenia suwerenności Słowacji".
"Ten spór ma swoje tło: Budapeszt od dawna usiłuje umocnić więzi z madziarskimi rodakami w sąsiedniej Rumunii i Słowacji, przyznając im specjalne prawa na samych Węgrzech. Bratysława widzi w tym rewanżystowskie zabiegi, przywodzące na myśl międzywojenną politykę Niemców w Sudetach. Ale bezpośrednim powodem napięcia jest surowa ustawa słowacka, która ma wejść w życie w przyszłym tygodniu, wprowadzająca drastyczne kary za złamanie niejasnych zasad promowania języka słowackiego. Osoby mówiące po węgiersku twierdzą, że narusza ona ich prawa językowe" - pisze "FT".
Dziennik podkreśla, że Komarno to nie Mostar i nie leży na Bałkanach. "Spór ten rodzi jednak wątpliwości dotyczące porozumienia z Schengen (które miało otworzyć większość europejskich granic), OBWE (które nie jest w stanie rozładować tego zatargu) i UE (która odmawia zaangażowania się w tę sprawę). Usuwa też w cień fakt aresztowania Węgrów za brutalne zamordowanie sześciu Romów. Członkostwo w UE sprawiło, że te problemy zostały przyswojone, ale ich nie rozwiązało" - pisze "FT".
Jak zaznacza gazeta, sytuacja jest jeszcze poważniejsza na południu i wschodzie, gdzie poszerzenie UE utknęło w martwym punkcie. "Rosja wykorzystuje mniejszości jako temat strategiczny, by wzmocnić swoją pozycję na Ukrainie, w Mołdawii, krajach bałtyckich i na Kaukazie. Kreml wystąpił z projektem ustawy ułatwiającej zbrojną interwencję w celu obrony rosyjskich obywateli za granicą" - czytamy.
"Samozadowolenie w kwestii mniejszości jest niebezpieczne. Problemy potrafią nabrzmiewać latami, zanim wybuchną. Unia musi domagać się ochrony mniejszości - wewnątrz i na zewnątrz UE - ale przy tym zdecydowanie krytykować ich wykorzystywanie jako tematów zastępczych przez wścibskich postronnych" - kończy "Financial Times".
Źródło: http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/ft-europe-nawiedzaja-duchy-imperium,1358753
czwartek, 10 września 2009
sztuka - nauka - architektura
CENTRUM SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ ZAMEK UJAZDOWSKI
ul. Jazdów 2, 00-467 Warszawa
/
- -
Otwarcie wystawy: poniedziałek 10 sierpnia, godz. 18.00
Artyści: Janek Simon, Agnieszka Kurant, Oskar Dawicki
Naukowcy: Prof. Andrzej Nowak i Archiwum Niezwykle Rzadkich Zdarzeń, Luc Steels
Architekci: Aleksandra Wasilkowska (współpraca: Michał Piasecki), Yona Friedman, Francois Roche
Kurator: Łukasz Ronduda
oraz:
Teoretyk kultury: Edwin Bendyk; Graficy: Kasia Korczak / Boy Verecken
czynna do 20.09
1 zŹródło: http://kultura.wp.pl/title,sztuka-nauka-architektura,wid,11369239,wiadomosc.html
Włochy: Antygrypowy zakaz pocałunków w szkole
Rozporządzenie w tej sprawie zostanie wywieszone w widocznych miejscach w szkole w przyszłym tygodniu, gdy rozpocznie się rok szkolny. "Poprosimy młodzież o to, aby unikała wylewnej serdeczności, całusów i uścisków" - powiedział dyrektor liceum.
Jednocześnie zapewnił, że nie przewiduje się żadnych kar dyscyplinarnych dla uczniów, którzy nie będą przestrzegać tego zakazu. Ma on obowiązywać przez wszystkie miesiące zagrożenia wirusem A/H1N1.
Wprowadzenie podobnych przepisów rozważają także inne rzymskie szkoły.
Ministerstwo oświaty poinformowało, że nie wyklucza wydłużenia ferii w czasie Bożego Narodzenia w przypadku raptownego nasilenia się epidemii nowej grypy w tym czasie. Ferie świąteczne we włoskich szkołach rozpoczynają się przed Wigilią i trwają do 6 stycznia.
Dotychczas w Italii zanotowano około 2 tysięcy zachorowań na nową grypę. Jedna osoba zmarła, ale lekarze podkreślają z naciskiem, że przyczyną tego zgonu nie był bezpośrednio wirus A/H1N1, lecz zły ogólny stan zdrowia pacjenta, który cierpiał na kilka chronicznych chorób.
Źródło: http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/wlochy-antygrypowy-zakaz-pocalunkow-w-szkole,1365028
Kolekcja Poczty Powstańczej wciąż przyciąga zwiedzających
"W Muzeum mamy kolekcję Poczty Powstańczej - stemple, znaczki i próby wykonywane podczas ichrobienia, kartki okolicznościowe oraz listy. Liczy ona ok. 300 sztuk, w Duesseldorfie w ubiegłymroku kupiliśmy 150 eksponatów, wcześniej posiadaliśmy także kolekcję pana Kazimierza De Juliena.Generalnie więc ten zbiór można uznać za kompletny i reprezentatywny dla przybliżenia wartościfilatelistycznej Harcerskiej Poczty Polowej" - wyjaśnia w rozmowie z PAP Lang.
Harcerska Poczta Polowa formalnie została powołana na mocy porozumienia Naczelnika Głównej KwateryHarcerstwa z Komendą Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej 4 sierpnia 1944 roku. Tworzyć ją miałanajmłodsza grupa harcerzy Szarych Szeregów, zwana Zawiszakami. Pierwszą pocztę polową zorganizowałharcmistrz Kazimierz Grenda ps. "Granica" w dzielnicy Śródmieście-Południe już 2 sierpnia. Tapoczta działała jednak jedynie na ograniczonym terenie dzielnicy.
4 sierpnia naczelnik Kwatery Głównej Szarych Szeregów hm. por. Stanisław Broniewski ps. "Orsza"postanowił powołać do życia Harcerską Pocztę Polową dla terenu całego miasta. Główny Urząd Pocztowymieścił się przy ul. Świętokrzyskiej nr 28. Poza nim istniało jeszcze siedem urzędów pocztowych wróżnych dzielnicach Warszawy: nr 2 na ul. Szpitalnej, nr 3 na pl. Napoleona, nr 4 na ul. Okólnik,nr 5 na ul. Czerniakowskiej, nr 6 na ul. Krasickiego, nr 7 na ul. Wilczej i nr 8 na ul. Żelaznej.
Skrzynki pocztowe z wizerunkiem lilijki i napisem "Harcerska Poczta Polowa" zostały rozlokowane w40 punktach miasta. 9 sierpnia ukazał się komunikat Polskiej Agencji Telegraficznej informujący ozasadach działania Harcerskiej Poczty Polowej, a 11 sierpnia Komenda Warszawskiego Okręgu AKzatwierdziła jej działanie rozkazem nr 14 pkt.10/VI - Poczta Polowa.
Powszechny wzrost zainteresowania historią Poczty Powstańczej nastąpił na początku ubiegłego roku,kiedy filatelistyczno-numizmatyczny dom aukcyjny Ulrich Felzmann Briefmarken Auktionen wDuesseldorfie wystawił na licytację 123 eksponaty z powstańczej kolekcji, które kupiło MuzeumPowstania Warszawskiego.
"Po zakupie kolekcji w Duesseldorfie spotkaliśmy się z dużym zainteresowaniem eksponatami oraz zdeklaracjami przekazania lub odsprzedania nam kolejnych eksponatów ze zbiorów rodzinnych. Wieleosób zdało sobie wówczas sprawę, że gdzieś w swoich zbiorach mają coś ważnego. Eksponaty z regułyprzekazywali najbliżsi ich adresatów bądź nawet same osoby, do których Poczta Powstańcza byłaskierowana" - mówiła Lang.
Jak poinformowała, przez kilkanaście miesięcy, które minęły od zakupu kolekcji z Duesseldorfu,Muzeum otrzymało w darze ok. 30 pozycji. "Takim najciekawszym zbiorem było sześć listów, którepisała sanitariuszka Zgrupowania Kryska, Danuta Kryst ps. Marta, do swojego narzeczonegoStefana Hahna, powstańczego łącznościowca. Marta pracowała w szpitalu powstańczym na Czerniakowiei na Wilanowie. Przekazane listy obrazują jej pracę, kontakty z bliskimi oraz prywatne relacje znarzeczonym. W tym przypadku jakoś się udało, że te listy nie są tak króciutkie, jak wymagałainstrukcja, ale są pełniejsze i dłuższe" - relacjonowała Lang.
Źródło: http://ksiazki.wp.pl/wiadomosci/id,39041,wiadomosc.html
"FT": Europę nawiedzają duchy imperium
Brytyjski dziennik przypomina, że w poniedziałek do węgierskiego MSZ został wezwany ambasador Słowacji, by wyjaśnił, dlaczego Słowacja odmówiła kilka dni wcześniej wpuszczenia na swoje terytorium prezydenta Węgier Laszlo Solyoma, który chciał jechać do zamieszkanego przez mniejszość węgierską słowackiego Komarna.
Premier Słowacji Robert Fico twierdził, że wizyta Solyoma miała na celu sianie niepokoju wśród przedstawicieli stanowiącej 10 proc. ludności Słowacji mniejszości węgierskiej, a jej termin - w rocznicę inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację z 1968 roku w udziałem wojsk węgierskich - był niefortunnie wybrany. Fico ostrzegł także przed ryzykiem "naruszenia suwerenności Słowacji".
"Ten spór ma swoje tło: Budapeszt od dawna usiłuje umocnić więzi z madziarskimi rodakami w sąsiedniej Rumunii i Słowacji, przyznając im specjalne prawa na samych Węgrzech. Bratysława widzi w tym rewanżystowskie zabiegi, przywodzące na myśl międzywojenną politykę Niemców w Sudetach. Ale bezpośrednim powodem napięcia jest surowa ustawa słowacka, która ma wejść w życie w przyszłym tygodniu, wprowadzająca drastyczne kary za złamanie niejasnych zasad promowania języka słowackiego. Osoby mówiące po węgiersku twierdzą, że narusza ona ich prawa językowe" - pisze "FT".
Dziennik podkreśla, że Komarno to nie Mostar i nie leży na Bałkanach. "Spór ten rodzi jednak wątpliwości dotyczące porozumienia z Schengen (które miało otworzyć większość europejskich granic), OBWE (które nie jest w stanie rozładować tego zatargu) i UE (która odmawia zaangażowania się w tę sprawę). Usuwa też w cień fakt aresztowania Węgrów za brutalne zamordowanie sześciu Romów. Członkostwo w UE sprawiło, że te problemy zostały przyswojone, ale ich nie rozwiązało" - pisze "FT".
Jak zaznacza gazeta, sytuacja jest jeszcze poważniejsza na południu i wschodzie, gdzie poszerzenie UE utknęło w martwym punkcie. "Rosja wykorzystuje mniejszości jako temat strategiczny, by wzmocnić swoją pozycję na Ukrainie, w Mołdawii, krajach bałtyckich i na Kaukazie. Kreml wystąpił z projektem ustawy ułatwiającej zbrojną interwencję w celu obrony rosyjskich obywateli za granicą" - czytamy.
"Samozadowolenie w kwestii mniejszości jest niebezpieczne. Problemy potrafią nabrzmiewać latami, zanim wybuchną. Unia musi domagać się ochrony mniejszości - wewnątrz i na zewnątrz UE - ale przy tym zdecydowanie krytykować ich wykorzystywanie jako tematów zastępczych przez wścibskich postronnych" - kończy "Financial Times".
Źródło: http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/ft-europe-nawiedzaja-duchy-imperium,1358753
Uczeń + bon = szkoła
Bon oświatowy to jedno ze sztandarowych, wyborczych haseł PO. Oprócz posłania sześciolatków do szkół i racjonalizacji programów szkolnych bon miałby zwiększyć konkurencję między szkołami przez to, że więcej pieniędzy dostałaby ta, do której zechce chodzić więcej uczniów. Miałby też dać większy wpływ rodzicom na politykę szkoły, w której uczy się ich dziecko.
- Na to naszej zgody nie będzie - mówi "GW" poseł Tadeusz Sławecki, odpowiadający za edukację w PSL.
Więcej o tym - w środowej "GW".
Źródło: http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/uczen--bon--szkola,1361700
Imózgi w e-szkole
„Naukowcy dowiedli, że mózg zmienia się pod wpływem Internetu. Dlatego młodzież, która dorasta w symbiozie z wirtualnym światem, myśli i postępuje inaczej niż poprzednie pokolenia. Do tej nowej generacji trzeba dopasować teraz szkoły, bo w obecnym wydaniu nie ma sensu."- od takiej tezy rozpoczyna się artykuł w wrześniowym Focusie.Autorka- Joanna Nikodemska- przedstawia kilka niezwykle ciekawych, wręcz awangardowych projektów realizowanych w szkołach w różnych krajach. Pomysły te maja odmłodzić skostniałą dydaktykę szkolną, sprawić, by była przyjazna młodemu pokoleniu, które zgodnie z tezą zapisaną na początku rozwija się w symbiozie z Internetem. Ponieważ dzieci są dziś przyzwyczajone do dużej ilości bodźców, tradycyjne lekcje są dla nich zbyt monotonne, zwłaszcza gdy prowadza je nauczyciele posługujący się przestarzałym językiem, niedostrzegający możliwości , jakie nauce stwarza technologia. Chcą uczyć tak, jak byli uczeni.
Uczniowie widzą świat poprzez pryzmat elektronicznych urządzeń. szkoła powinna więc wykorzystać te media do nauczenia dzieci mądrego korzystania z zasobów oraz do rozwiązywania problemów społecznych. Dzieci powinny nauczyć się nie tylko czerpać z nich rozrywkę, ale także za ich pomocą zbierać informacje, dokonywać analiz, syntez, ocen i tworzyć nową wiedzę.
W Europie dąży się do redukowania ilości dzieci w klasach, w Polsce dochodzi do zjawiska odwrotnego- normą stają się klasy przepełnione – po 35 osób. W takich zatłoczonych klasach coraz częściej to najlepsi uczniowie (zwłaszcza w liceum) wybierają drogę nauki w domu, przychodząc jedynie na sprawdziany. Mądry nauczyciel powinien ten wybór zaakceptować, bo mniej uczniów w klasie, to lepszy dostęp do tych słabszych, wymagających pomocy.
O zaletach nauki w domu przekonuje się coraz więcej rodziców. Jako przykład można podać Christophera Paoliniego, który nigdy nie uczęszczał do tradycyjnej szkoły. Dzięki temu uczył się tego, co go naprawdę ciekawiło, miał czas na czytanie książek i na pisanie. Jako 15- latek wydał powieść fantasy „Eragon", która stała się światowym hitem.
Artykuł powinien stać się lekturą obowiązkową każdego dyrektora szkoły i wszystkich decydujących o losach polskich uczniów.
Źródło: http://www.naleniucha.pl/social-sciences/education/1923534-im%C3%B3zgi-szkole/
środa, 9 września 2009
"FT": Europę nawiedzają duchy imperium
Brytyjski dziennik przypomina, że w poniedziałek do węgierskiego MSZ został wezwany ambasador Słowacji, by wyjaśnił, dlaczego Słowacja odmówiła kilka dni wcześniej wpuszczenia na swoje terytorium prezydenta Węgier Laszlo Solyoma, który chciał jechać do zamieszkanego przez mniejszość węgierską słowackiego Komarna.
Premier Słowacji Robert Fico twierdził, że wizyta Solyoma miała na celu sianie niepokoju wśród przedstawicieli stanowiącej 10 proc. ludności Słowacji mniejszości węgierskiej, a jej termin - w rocznicę inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację z 1968 roku w udziałem wojsk węgierskich - był niefortunnie wybrany. Fico ostrzegł także przed ryzykiem "naruszenia suwerenności Słowacji".
"Ten spór ma swoje tło: Budapeszt od dawna usiłuje umocnić więzi z madziarskimi rodakami w sąsiedniej Rumunii i Słowacji, przyznając im specjalne prawa na samych Węgrzech. Bratysława widzi w tym rewanżystowskie zabiegi, przywodzące na myśl międzywojenną politykę Niemców w Sudetach. Ale bezpośrednim powodem napięcia jest surowa ustawa słowacka, która ma wejść w życie w przyszłym tygodniu, wprowadzająca drastyczne kary za złamanie niejasnych zasad promowania języka słowackiego. Osoby mówiące po węgiersku twierdzą, że narusza ona ich prawa językowe" - pisze "FT".
Dziennik podkreśla, że Komarno to nie Mostar i nie leży na Bałkanach. "Spór ten rodzi jednak wątpliwości dotyczące porozumienia z Schengen (które miało otworzyć większość europejskich granic), OBWE (które nie jest w stanie rozładować tego zatargu) i UE (która odmawia zaangażowania się w tę sprawę). Usuwa też w cień fakt aresztowania Węgrów za brutalne zamordowanie sześciu Romów. Członkostwo w UE sprawiło, że te problemy zostały przyswojone, ale ich nie rozwiązało" - pisze "FT".
Jak zaznacza gazeta, sytuacja jest jeszcze poważniejsza na południu i wschodzie, gdzie poszerzenie UE utknęło w martwym punkcie. "Rosja wykorzystuje mniejszości jako temat strategiczny, by wzmocnić swoją pozycję na Ukrainie, w Mołdawii, krajach bałtyckich i na Kaukazie. Kreml wystąpił z projektem ustawy ułatwiającej zbrojną interwencję w celu obrony rosyjskich obywateli za granicą" - czytamy.
"Samozadowolenie w kwestii mniejszości jest niebezpieczne. Problemy potrafią nabrzmiewać latami, zanim wybuchną. Unia musi domagać się ochrony mniejszości - wewnątrz i na zewnątrz UE - ale przy tym zdecydowanie krytykować ich wykorzystywanie jako tematów zastępczych przez wścibskich postronnych" - kończy "Financial Times".
Źródło: http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/ft-europe-nawiedzaja-duchy-imperium,1358753
www.gry.poszkole.pl
Źródło: http://www.naleniucha.pl/internet-and-technologies/gaming/1921481-www-gry-poszkole-pl/
"FT": Europę nawiedzają duchy imperium
Brytyjski dziennik przypomina, że w poniedziałek do węgierskiego MSZ został wezwany ambasador Słowacji, by wyjaśnił, dlaczego Słowacja odmówiła kilka dni wcześniej wpuszczenia na swoje terytorium prezydenta Węgier Laszlo Solyoma, który chciał jechać do zamieszkanego przez mniejszość węgierską słowackiego Komarna.
Premier Słowacji Robert Fico twierdził, że wizyta Solyoma miała na celu sianie niepokoju wśród przedstawicieli stanowiącej 10 proc. ludności Słowacji mniejszości węgierskiej, a jej termin - w rocznicę inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację z 1968 roku w udziałem wojsk węgierskich - był niefortunnie wybrany. Fico ostrzegł także przed ryzykiem "naruszenia suwerenności Słowacji".
"Ten spór ma swoje tło: Budapeszt od dawna usiłuje umocnić więzi z madziarskimi rodakami w sąsiedniej Rumunii i Słowacji, przyznając im specjalne prawa na samych Węgrzech. Bratysława widzi w tym rewanżystowskie zabiegi, przywodzące na myśl międzywojenną politykę Niemców w Sudetach. Ale bezpośrednim powodem napięcia jest surowa ustawa słowacka, która ma wejść w życie w przyszłym tygodniu, wprowadzająca drastyczne kary za złamanie niejasnych zasad promowania języka słowackiego. Osoby mówiące po węgiersku twierdzą, że narusza ona ich prawa językowe" - pisze "FT".
Dziennik podkreśla, że Komarno to nie Mostar i nie leży na Bałkanach. "Spór ten rodzi jednak wątpliwości dotyczące porozumienia z Schengen (które miało otworzyć większość europejskich granic), OBWE (które nie jest w stanie rozładować tego zatargu) i UE (która odmawia zaangażowania się w tę sprawę). Usuwa też w cień fakt aresztowania Węgrów za brutalne zamordowanie sześciu Romów. Członkostwo w UE sprawiło, że te problemy zostały przyswojone, ale ich nie rozwiązało" - pisze "FT".
Jak zaznacza gazeta, sytuacja jest jeszcze poważniejsza na południu i wschodzie, gdzie poszerzenie UE utknęło w martwym punkcie. "Rosja wykorzystuje mniejszości jako temat strategiczny, by wzmocnić swoją pozycję na Ukrainie, w Mołdawii, krajach bałtyckich i na Kaukazie. Kreml wystąpił z projektem ustawy ułatwiającej zbrojną interwencję w celu obrony rosyjskich obywateli za granicą" - czytamy.
"Samozadowolenie w kwestii mniejszości jest niebezpieczne. Problemy potrafią nabrzmiewać latami, zanim wybuchną. Unia musi domagać się ochrony mniejszości - wewnątrz i na zewnątrz UE - ale przy tym zdecydowanie krytykować ich wykorzystywanie jako tematów zastępczych przez wścibskich postronnych" - kończy "Financial Times".
Źródło: http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/ft-europe-nawiedzaja-duchy-imperium,1358753
sztuka - nauka - architektura
CENTRUM SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ ZAMEK UJAZDOWSKI
ul. Jazdów 2, 00-467 Warszawa
/
- -
Otwarcie wystawy: poniedziałek 10 sierpnia, godz. 18.00
Artyści: Janek Simon, Agnieszka Kurant, Oskar Dawicki
Naukowcy: Prof. Andrzej Nowak i Archiwum Niezwykle Rzadkich Zdarzeń, Luc Steels
Architekci: Aleksandra Wasilkowska (współpraca: Michał Piasecki), Yona Friedman, Francois Roche
Kurator: Łukasz Ronduda
oraz:
Teoretyk kultury: Edwin Bendyk; Graficy: Kasia Korczak / Boy Verecken
czynna do 20.09
1 zŹródło: http://kultura.wp.pl/title,sztuka-nauka-architektura,wid,11369239,wiadomosc.html
wtorek, 8 września 2009
Dokument o żydowskiej szkole
Obraz zostanie wyświetlony w ramach obchodów 65. rocznicy likwidacji przez Niemców Litzmannstadt Ghetto. Cztery dni później "Perecowicze" zostaną pokazani w Warszawie.
Reżyserem filmu jest Sławomir Grunberg, muzykę skomponował Joel Dancyger, a jego pomysłodawcą jest aktorka i piosenkarka Gołda Tencer.
Obraz przedstawia historię uczniów żydowskiej szkoły im. I.L. Pereca, która istniała w Łodzi do 1969 roku. Po jej zamknięciu większość z jej wychowanków, w wyniku wydarzeń marcowych, zmuszona była opuścić Polskę. Dla wielu z nich szkoła była jedynym domem, rodziną, której nigdy nie mieli.
Film ukazuje, jak żyło się w dniach poprzedzających wydarzenia Marca "68 i jest opowieścią o niezwykłej wspólnocie, którą zbudowali uczniowie tej żydowskiej szkoły w powojennej Łodzi. Jej absolwenci regularnie spotykają się, aby dzielić się wspomnieniami.
"Więź, która zrodziła się między nami wtedy, ponad czterdzieści lat temu, nigdy nie została zerwana. Chociaż rozproszyliśmy się po całym świecie, do tej pory utrzymujemy ze sobą kontakt, a odległość, która nas dzieli nie jest w stanie wpłynąć na przyjaźń, która nawiązała się w trudnych okolicznościach" - uważa założycielka Fundacji Shalom i producentka filmu Gołda Tencer.
Niezwykła bliskość Perecowiczów zaowocowała odsłonięciem przy ul. Więckowskiego 13 w Łodzi, gdzie mieściła się szkoła, pamiątkowej tablicy z napisem - "Adres ten jest miejscem na mapie pamięci rozrzuconych po świecie byłych uczniów tej szkoły".
"Niestety młodzi mieszkańcy Łodzi nie wiedzą, czym była ta szkoła, dlatego uznałem, że film należy pokazać przede wszystkim tam, żeby pamiętać i żeby przypomnieć. Jest to kawałek historii tej jednej z czterech kultur Łodzi" - mówi reżyser Sławomir Grunberg.
W uroczystej premierze "Perecowiczów" - obok realizatorów i władz Łodzi - udział weźmie także kilkudziesięciu bohaterów obrazu. Pokaz w Łodzi organizują wspólnie Fundacja Shalom i Urząd Miasta Łodzi. 2 września film zostanie także pokazany w Warszawie na Dużej Scenie Teatru Żydowskiego w ramach VI edycji Festiwalu Kultury Żydowskiej - "Warszawa Singera".
Pion śledczy IPN z Łodzi od dwóch lat prowadzi śledztwo w sprawie publicznego nawoływania przez funkcjonariuszy PRL do nienawiści narodowościowej w celu represji wobec obywateli narodowości żydowskiej w latach 1968-1969 w Łodzi. Chodzi o zbrodnię komunistyczną związaną z antysemicką kampanią władz w okresie marca 1968 roku. W jej wyniku wiele osób uznanych za tzw. syjonistów straciło pracę. Z Polski wyemigrowało ok. 20 tysięcy obywateli pochodzenia żydowskiego.
Źródło: http://film.interia.pl/news/dokument-o-zydowskiej-szkole,1352682
Czy to koniec ciężkich tornistrów wypełnionych podręcznikami?
1 września wejdzie w życie rozporządzenie ministra edukacji narodowej w sprawie bezpiecznych i higienicznych warunków w publicznych i niepublicznych placówkach, zgodnie z którym szkoły podstawowe, gimnazjalne i ponadgimnazjalne będą musiały zorganizować miejsca na podręczniki i szkolne przybory.
- To wcale nie oznacza, że szkoły będą zmuszane do kupowania specjalnych szafek dla uczniów, jak w amerykańskich filmach, ale raczej to, żeby zapewnić miejsca na te podręczniki i przybory szkolne, których uczeń nie musi ze sobą zabierać do domu - powiedziała Szumilas.
Podkreśliła, że rozporządzenie podyktowane jest przede wszystkim troską o najmłodsze dzieci z klas początkowych.
- Trzeba robić wszystko co możliwe, aby zapobiegać wadom postawy, a przecież ciężki tornister, wypełniony podręcznikami i noszony przez najmłodszych uczniów codzienne z domu do szkoły i z powrotem, właśnie może je spowodować - mówiła Szumilas.
Dodała, że MEN już od dłuższego czasu apeluje do nauczycieli i rodziców, aby zwracali uwagę na to, co dzieci wkładają do szkolnych plecaków.
- Dorośli powinni myśleć o tym, żeby planować co dziecko ma wziąć do szkoły, a także w jaki sposób uchronić je przed noszeniem ciężkich rzeczy – mówiła wiceminister.
Szumilas podkreśliła, że nowe rozporządzenie wcale nie musi pociągać za sobą dodatkowych kosztów.
- W tej chwili większość klas ma swoje sale lekcyjne, swoje meble, i można tak je zagospodarować, żeby część przyborów pozostała w tych miejscach, gdzie są. Trzeba je tylko zabezpieczyć i sprawić, żeby były pod ręką - powiedziała wiceminister.
Dodała, że kupowanie szafek nie jest niezbędne, choć przyznała, że to jest bardzo dobre rozwiązanie.
Jak zaznaczyła, w większości szkół podstawowych uczniowie mogą już zostawiać w szkole rzeczy, które są potrzebne na lekcjach, a nie wymagają przenoszenia do domu.
- Takie rozwiązania już tam funkcjonują, także to rozporządzenie nie wprowadza jakiejś rewolucji - powiedziała wiceminister.
Według norm Światowej Organizacji Zdrowia, ciężar tego, co dziecko dźwiga na plecach nie powinien przekraczać 10 proc. jego wagi. Tymczasem kontrole, które organizowały powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne, pokazały, że ponad 40 proc. dzieci nosi zbyt ciężkie tornistry. We wrześniu Sanepid ma skontrolować wagę szkolnych plecaków.
Źródło: http://ksiazki.wp.pl/wiadomosci/id,39082,wiadomosc.html
www.szkolafilmowa.pl
Źródło: http://www.naleniucha.pl/internet-and-technologies/universities-research-institutions/1923013-www-szkolafilmowa-pl/
Dokument o żydowskiej szkole
Obraz zostanie wyświetlony w ramach obchodów 65. rocznicy likwidacji przez Niemców Litzmannstadt Ghetto. Cztery dni później "Perecowicze" zostaną pokazani w Warszawie.
Reżyserem filmu jest Sławomir Grunberg, muzykę skomponował Joel Dancyger, a jego pomysłodawcą jest aktorka i piosenkarka Gołda Tencer.
Obraz przedstawia historię uczniów żydowskiej szkoły im. I.L. Pereca, która istniała w Łodzi do 1969 roku. Po jej zamknięciu większość z jej wychowanków, w wyniku wydarzeń marcowych, zmuszona była opuścić Polskę. Dla wielu z nich szkoła była jedynym domem, rodziną, której nigdy nie mieli.
Film ukazuje, jak żyło się w dniach poprzedzających wydarzenia Marca "68 i jest opowieścią o niezwykłej wspólnocie, którą zbudowali uczniowie tej żydowskiej szkoły w powojennej Łodzi. Jej absolwenci regularnie spotykają się, aby dzielić się wspomnieniami.
"Więź, która zrodziła się między nami wtedy, ponad czterdzieści lat temu, nigdy nie została zerwana. Chociaż rozproszyliśmy się po całym świecie, do tej pory utrzymujemy ze sobą kontakt, a odległość, która nas dzieli nie jest w stanie wpłynąć na przyjaźń, która nawiązała się w trudnych okolicznościach" - uważa założycielka Fundacji Shalom i producentka filmu Gołda Tencer.
Niezwykła bliskość Perecowiczów zaowocowała odsłonięciem przy ul. Więckowskiego 13 w Łodzi, gdzie mieściła się szkoła, pamiątkowej tablicy z napisem - "Adres ten jest miejscem na mapie pamięci rozrzuconych po świecie byłych uczniów tej szkoły".
"Niestety młodzi mieszkańcy Łodzi nie wiedzą, czym była ta szkoła, dlatego uznałem, że film należy pokazać przede wszystkim tam, żeby pamiętać i żeby przypomnieć. Jest to kawałek historii tej jednej z czterech kultur Łodzi" - mówi reżyser Sławomir Grunberg.
W uroczystej premierze "Perecowiczów" - obok realizatorów i władz Łodzi - udział weźmie także kilkudziesięciu bohaterów obrazu. Pokaz w Łodzi organizują wspólnie Fundacja Shalom i Urząd Miasta Łodzi. 2 września film zostanie także pokazany w Warszawie na Dużej Scenie Teatru Żydowskiego w ramach VI edycji Festiwalu Kultury Żydowskiej - "Warszawa Singera".
Pion śledczy IPN z Łodzi od dwóch lat prowadzi śledztwo w sprawie publicznego nawoływania przez funkcjonariuszy PRL do nienawiści narodowościowej w celu represji wobec obywateli narodowości żydowskiej w latach 1968-1969 w Łodzi. Chodzi o zbrodnię komunistyczną związaną z antysemicką kampanią władz w okresie marca 1968 roku. W jej wyniku wiele osób uznanych za tzw. syjonistów straciło pracę. Z Polski wyemigrowało ok. 20 tysięcy obywateli pochodzenia żydowskiego.
Źródło: http://film.interia.pl/news/dokument-o-zydowskiej-szkole,1352682